środa, 28 grudnia 2016

zweiundzwanzig

Ten hałas sprawił, że momentalnie przerwałam próbę Weisera i rozejrzałam się po sali, doszukując się jego źródła. Co dziwne, nie zauważyłam nic niepokojącego. No poza Holgerem, który ciągnął Ivana w stronę tarasu. Nie mogłam tego tak zostawić i musiałam pójść za nimi. Wszystko nagle zamilkło, a to naprawdę mnie niepokoiło...
W międzyczasie zauważyłam, że obok naszych miejsc leżało rozbite szkło... To zdecydowanie była sprawka Ivana... No bo ktoś jeszcze mógł tam być? Ale... Jakim cudem w ogóle to zrobił?!
Zatrzymali się dopiero w możliwie najodleglejszym kącie, gdzie nikt i nic nie mogło ich usłyszeć i zobaczyć. Prócz mnie. I gapiów, którym zechciało się przyjść.
- Co Ty do cholery wyprawiasz?! - warknął mój brat w stronę Ivana, który z nienawiścią wpatrywał się w coś za mną. No bo raczej nie we mnie, prawda? Dłonie zaciskał w pięści, a jego twarz wyglądała jak maska. Zerknęłam za siebie, musiał się w coś/kogoś wpatrywać... Momentalnie pożałowałam swojej decyzji.
- Co ja wyprawiam?! Co on wyprawia! - wskazał bezceremonialnie dłonią na Weisera, który wpatrywał się w niego z szyderczym uśmieszkiem, krzyżując dłonie na piersi.
- Nie widziałem, żeby robił cokolwiek złego, w przeciwieństwie do Ciebie - Pan Młody tym razem był w stanie zachować spokój i powstrzymać emocje. Nie widział niczego złego?! Zdecydowanie pan Bóg go opuścił.
- Żartujesz sobie, prawda? Nie wiem, czy jeszcze pamiętasz, ale Twoja siostra to MOJA dziewczyna, a nie tego wymoczka!
- Chyba o sobie mówisz, cieniasie! - wtrącił się wspomniany, chcąc przejść się do niego. Zacisnęłam dłonie na jego ramionach, kręcąc przecząco głową. Momentalnie zaprzestał, rozluźniając się. Mój dotyk miał jakieś właściwości kojące?
- ZAMKNIJ SIĘ, z Tobą nie rozmawiam - oh, jak dobrze, że wzrok nie mógł zabijać, bowiem Mitchell już dawno by leżał na podłodze. Martwy.
Halo! Czy nikt z gości nie był w stanie zainterweniować?!
- Proszę Cię, to niewinny buziak! - próbował trzymać się przy swoim.
- Czy jakbym podszedł do Twojej żony i na oczach wszystkich zgromadzonych teraz ją pocałował, to też byś uważał to za niewinnego buziaka?
- Bez takich mi tu! - syknęłam, odwracając się w stronę spierających. No teraz to chyba go pan Bóg opuścił!
- My porozmawiamy później - wychylił się zza pleców mojego brata. Jego ton był poważny jak nigdy. Oh, ta sytuacja zdecydowanie go podjudziła. I szczerze zaczynałam się bać.
- Mitch, wracaj do środka - zwróciłam się cicho w stronę Weisera, a ten mi zaprzeczył. - Nie interesuje mnie to, masz wracać do środka, a najlepiej to zniknąć mi z widoku.
Spierał się, ale ostatecznie zrezygnował i chwiejnie skierował się do sali, a ja podeszłam jeszcze bliżej dwójki „rozmawiających”.
- No więc jak? Mam pójść i sprawdzić, czy też potraktujesz to jak niewinnego buziaka?
- Bez takich mi tu - ton Badstubera z powrotem stał się zimny jak lód.
- To odpowiedz mi na to pytanie - oparł się o barierkę i patrzył się na niego, cierpliwie czekając na odpowiedź.
- Wy też. Do środka - wskazałam dłonią na drzwi tarasowe, z których dobywała się muzyka. Jednakże jak to samce, oni kobiety słuchać nie będą.
- Niech najpierw mi odpowie- nawet na mnie nie spojrzał. Mój brat w ogóle mnie zignorował. Stał, patrzył się gdzieś w horyzont i nawet nie kwapił się cokolwiek powiedzieć. No świetnie!
- Nie. Teraz - nic, zero reakcji. Okej, zobaczymy, kto będzie później chciał rozmawiać. Prychnęłam, odwracając się na pięcie.
Zajęłam swoje miejsce, a dwa krzesełka dalej siedziała moja bratowa. Szczerze to nawet z nią nie chciało mi się teraz rozmawiać. Najlepszym wyjściem byłaby ucieczka z tej sali. Jak najdalej od dosłownie wszystkich.
Rozejrzałam się po sali. Większość gości siedziała przy stole i zawzięcie ze sobą rozmawiała. Śmiali się, jedli... Po prostu dobrze się bawili. Nie to, co dwójka najważniejszych facetów mojego życia. Gdzie tam, lepiej skakać sobie do gardła.
- Miśka, gdzie Holger? A Ivan? - nim jej odpowiedziałam, w myślach spróbowałam policzyć do dziesięciu. Jeden, dwa... Nie no, nie mogę! Sięgnęłam po butelkę czerwonego wina i nalałam go sobie do odpowiedniego naczynia, po czym upiłam większy łyk. Kiedy udało mi się dotrzeć do dziesiątki, to zdecydowałam się do niej odezwać.
- Toczą niemą wojnę na tarasie. Potwornie ciekawa rozrywka, jak chcesz, to możesz sobie na to popatrzeć - pokręciła głową ze zrezygnowaniem, kiedy na nią zerknęłam. Przysunęła się bliżej i schwyciła moje dłonie. Dopiero po tym zauważyłam, że cała się trzęsę. Oh, to dlatego miałam problemy z napełnieniem lampki.
- Uspokój się! Chociaż Ty nie zachowuj się jak dziecko, które wszystko musi mieć podstawione pod nos.
- Gdybyś tam była, to też byś teraz tak wyglądała...
- Żeby o zwykłego buziaka tak się czepiali? - znów prychnęłam. Dobre sobie, to nie chodzi tu o tego buziaka. Przecież... To, że Ivan nie będzie mu odpowiadać, było tak oczywiste jak wynik dwa plus dwa. A Mitch...
- Proszę Cię, znam Holgera od urodzenia... I miałam rację.
- Niby z czym? - chciało mi się śmiać. Ano tak, bo to było tylko dla mnie oczywiste.
- W sprawie z Ivanem. Proszę Cię, ciesz się, że tylko teraz się do niego czepia. Jakby mógł, to już dawno by go stąd wyrzucił - zacisnęła wargi.
- On musi się przyzwyczaić do nowej sytuacji... - jeszcze próbowała stać za nim murem! No lepiej być nie mogło.
- Nat, czy Ty siebie słyszysz? - spytałam retorycznie. - Ja dla niego zawsze będę miała piętnaście lat. Nigdy to się nie zmieni, rozumiesz?
- Już nie prawi Ci kazań na temat tego, żebyś wróciła do Monachium, albo do mamy.
- Oh, czyli mam czekać kolejne cztery lata, żeby zrozumiał, że będę z Ivanem? Śmieszne. Prędzej mnie rzuci w cholerę, bo nie będzie w stanie wytrzymać.
- Nie mów tak! - mocniej zacisnęła swoje dłonie na moich. - Ivan za Tobą szaleje, nie widzisz tego?
- A ze mną zaraz oszaleje.

spoko, Nika, ja też już szaleję. oszalałam dawien dawno, także XD
wiecie co? wczoraj napisałam ostatnie słowa na tę historię. za jakieś sześć i pół tygodnia będziemy żegnać Nikę, Ivana, Holgera, Mitcha i ogólnie wszystkich, hehe

4 komentarze:

  1. Trochę się pogubiłam kto gdzie z kim ale do kurwy nędzy niech Holger się ogarnie a Ivan niech da Mitchowi nauczkę! Tyle ode mnie, czekam na kolejny, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam na ciebie zła nie... Ale ten gif.. Mam beke jak dzieciak XDDDD
    Te kocie ruchy XDD jak na rapsowym koncercie XDDDDDDDDDD 😂😂😂
    Przepraszam cie bardzo, ale temu Holgerowi i temu dupkowi to ja jaja urwę! XD
    A w tym to ja juz mam sprawę, więc pójdzie szybciutko 😂😂😂
    Cudo <3
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Też się trochę pogłubiłam kto co mówi ��
    Przeczytam jeszcze raz i sprobuje to ogarnac��
    Holgier mnie troche wkurza XDD
    Czekam na nexta :*

    Mrs. Iglesias

    OdpowiedzUsuń
  4. Rapsowe Mikołaje XD Hehe. Chcę takiego do domu, ale wiem że mi nie dasz :(
    Holger, taki był poczciwy, porządny a tu proszę! :D Skubany xddd
    Rozdział genialny i czekam na kolejny kochanieńka ^^

    OdpowiedzUsuń