środa, 4 stycznia 2017

dreiundzwanzig

- Idiota. No najnormalniej na świecie głupi idiota - mówiłam do siebie, chodząc po tarasie.
Mówiąc „idiota” miałam oczywiście na myśli Ivana. Co do Holgera i jego zachowania w stosunku do wszystkich moich chłopaków... Przyzwyczaiłam się, naprawdę. Każdy, absolutnie każdy samiec, jaki poznawał mojego brata, uciekał w popłochu. Kwestią czasu pozostał Ivan...
Westchnęłam ciężko, opierając łokcie o chłodną barierkę. Nie chciałam, żeby...żeby mnie zostawił. Żeby zostawił to, co budowaliśmy przez ostatnie tygodnie. To, jak się starał... Ale bałam się, że ten scenariusz może się zobrazować.
Był idiotą. Zazdrosnym idiotą. Ale, bądź co bądź, moim idiotą. Idiotą, którego... no którego kocham. Boże, nadal ciężko jest mi myśleć o swoich uczuciach.
- Jesteś kompletnym idiotą, Knežević - spuściłam głowę w dół, chowając ją między ramiona.
- Zakochany idiota lepiej brzmi - usłyszałam jego głos. Jeszcze tego brakowało, żeby mnie słyszał. Nie reagowałam, on też nic więcej nie mówił, tylko przyciągnął moje ciało do swojego. Cofnęłam ręce od metalowej rury i zacisnęłam je wkoło jego ciała. Mogłam tak na niego mówić, ale kiedy był obok... Eh, miłość ma na mnie zły wpływ.
W sumie aż dziwne, bo przecież nie prędzej jak godzinę temu „odgrażał” mi się, że poważnie porozmawiamy. To jest ta poważna rozmowa?
- Kompletny idiota to Weiser, który próbuje startować do Ciebie cały wieczór. Cóż, w niektórych przypadkach nie pomaga nawet alkohol - prychnął cicho, przyciskając mnie do siebie jeszcze bardziej.
Podniosłam głowę, wpatrując się w niego całkowicie zaskoczona. Że co on powiedział?
- Że co? - spytałam zaskoczona.
- No to, co słyszysz. Weiser cały czas łypał namiętnie w Twoją stronę... Nie zauważyłaś?
- Mój wzrok wisiał gdzie indziej - zaśmiał się, cmokając mnie w usta. Dobrze wiedział, gdzie się zatrzymał.
- Powinienem go wykastrować za to, że chociażby się na Ciebie patrzył, ale niech zna moją dobroć.
- Jakiż Ty łaskawy... - mruknęłam, a ten puścił mi oczko, delikatnie nami kołysząc w rytm muzyki, jaka dobywała się z środka.

Do Stuttgartu wróciliśmy w poniedziałek...razem. Pierw oczywiście zahaczyliśmy o Norymbergę, gdzie ten powiadomił trenera, że do środy go nie będzie, bo „ma pilny wyjazd” oraz się spakował na nadchodzące dwa dni. Tak, bardzo pilny... W środę wracam do Monachium, bo mój braciszek wyjeżdża na miesiąc miodowy na Malediwy. A przecież postawił mnie przed faktem dokonanym... W sumie to dobrze. Chyba. Będę bliżej Norymbergi...
Nie rozmawiałam z nim już więcej w trakcie imprezy. W niedzielę też. W poniedziałek tylko lakonicznie się pożegnaliśmy. Obraził się na mnie? Świetnie,jego sprawa.
- Tylko żebym nie słyszała żadnych jęków zza ściany! - pisnęła Mia, składając błagalnie ręce i kierując je w naszą stronę. Siedzieliśmy w salonie w czwórkę, jedząc wielką pizzę. Jo w tle się chichrał jak głupi, ale to dla niego żadna nowość.
- Jak nie będziesz podsłuchiwać, to nie będziesz słyszeć - wyszczerzył się, mocniej przyciskając mnie do siebie. - Poza tym trzeba to spalić - wskazał głową na karton, który był prawie pusty.
- O nie, to ja się wyprowadzam! A już na pewno do środy.
- Ja na Twoim miejscu współczułbym sąsiadom Holgera... - zaśmiał się Johannes, pociągając łyk coli ze szklanki.
- O tym nie pomyślałam! - złapała się za głowę, a my wybuchliśmy śmiechem. - Oni to będą mieli przekichane, a o wszystko będą obwiniać Nataschę i Holgera...
- Wiesz, my, w przeciwieństwie do Was, znamy takie pojęcie jak kultura... - powiedziałam najzupełniej poważnie, wpatrując się to w przyjaciółkę, to w jej chłopaka.
- Taaa, a ja jestem panią kanclerz - pokazałam jej język, po czym wtuliłam się w jego ramię. Wyłączyłam się z rozmowy, co wykorzystała moja przyjaciółka... Oślepiając nas lampą błyskową.
- Wiesz, mam dla Ciebie drobną radę. Jak masz w planach zbierać nasze zdjęcia, to naucz się nie włączać flesza - wybuchliśmy śmiechem, a Mia wydęła usta w podkówkę, nie odrywając wzroku od telefonu. Coś w nim wystukała, coś przybliżyła, po czym chytrze się uśmiechnęła.
- Już mnie zdradza - rzucił żartem muzyk, zaglądając swojej dziewczynie przez ramię. Wykorzystałam to, sięgając po swój telefon i robiąc im zdjęcie. Patrząc się z boku wyglądało to... Naprawdę uroczo. Ciekawe, jak my wyglądaliśmy w oczach innych...
- Jesteśmy od nich bardziej relationship goal - zaśmiał się mi wprost do ucha.
- W to nie wątpię - obróciłam trochę głowę, aby wargami musnąć jego szczękę. Miałam do niej ogromną słabość.
- Już się zmawiają na wieczór... Jo, dziś śpię u Ciebie! - jęknęła, odkładając telefon.
- U Jo? Myślałem, że rezerwowałaś sobie hotel.
Przeglądałam internet, kiedy Ivan konwersował sobie z Mią na temat tego, gdzie ta ma w planach spać dzisiejszej nocy. Przeglądając Instagrama natknęłam się na pewne zdjęcie... Uśmiechnęłam się, szturając go w kolano. Przerwał swoją wypowiedź w połowie zdania, spoglądając na mnie, a potem na telefon.
- Miałem rację, że jesteśmy lepszym goalem od Was! - po swojej wypowiedzi przycisnął wargi do mojej głowy, a ja zrobiłam zrzut ekranu. Wpatrywałam się w fotografię, czując coraz większy ból policzków.
- Jakbyś mnie ładnie poprosiła, to bym Ci wysłała to zdjęcie, a nie - po chwili w wiadomości na Messengerze widniało to zdjęcie w pełnym rozmiarze. Wyrwało mi się ciche „aww”, na które usłyszałam śmiech drugiej pary.
- Od zawstydzania jej to jestem tu ja! - żachnął się Chorwat, na co ci niemal nie pękli ze śmiechu. - Wychodzimy? Nim im przejdzie, to trochę tej kolacji spalimy - poruszył zabawnie brwiami, a ja się podniosłam się z kanapy, po chwili kierując się w stronę wyjścia.

dodałabym coś innego, no ale... wystarczy, że robię go na powalonego, nie musicie go widzieć w takim stanie XD
wiecie co? tak dziwnie mi się żyje z myślą, że to opowiadanie zbliża się do końca...:v

5 komentarzy:

  1. uf jak dobrze, że między nimi wszystko znowu ok :D ja się nie zgadzam na koniec, no się nie zgadzam! Czekam na kolejny, pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Koooocham to *.*
    Koniec? Nie ma takiej opcji kaczuszko! 😊❤❤❤❤
    Nie, nie!! <33333
    Cuuuuudo ❤
    Wykastrowaniem to zajmę się ja, więc Ivi luzik XDDD
    Czekam ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham ich *.*
    Koncówka mnie rozwaliła haha
    Czekam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. aaaa jak dobrze, że między nimi jest już okej! ^^
    co, jaki koniec ;; żadnego końca ;;
    czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze, że między nimi już wszystko w porządku :D Jak zwykle nie nadążałam z rozdziałami, ale już nadrobiłam XD
    Rozdział świetny, ale szkoda że to już koniec się zbliża... :(
    Czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń