Minęły dwa lata. Dwa cudowne lata, pełne...samych dobrych wspomnień.
Rok temu opuściłam Stuttgart na rzecz Norymbergi. I Ivana, głównie niego. Tam skończyłam studia – co prawda raptem dwa tygodnie temu, ale skończyłam.
Ivan od początku sezonu trenował z pierwszą drużyną FCN. Grał też w meczach towarzyskich, w których pokazywał się z tej dobrej strony. Jednakże o oficjalnych rozgrywkach mógł sobie jedynie pomarzyć – Schwartz wolał wystawiać jedenastkę piłkarzy doświadczonych, bardzo rzadko dawał grywać młodym, a jeśli już dawał, nie był to mój Chorwat. No cóż...
Za ciężką pracę na treningach został jednak wynagrodzony – po jego usługi skusił się Hannover 96, który po meczach barażowych powrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech. Nowe miasto, nowi znajomi... Dla Ivana także nowe doświadczenia piłkarskie – na dobrą sprawę nadchodzące rozgrywki będą jego pierwszymi profesjonalnymi. Der Club nigdy nie podpisał z nim umowy, w papierach figurował jako gracz drugiego zespołu.
Jednakże nadal nie było oficjalnego transferu – mimo tego, iż powoli przenosiliśmy wszystko do miasta leżącego w Dolnej Saksonii, to kwestia transferu nie była do końca rozwiązana. Oczywiście umowy wstępne były już podpisane, aczkolwiek nikt z pismaków tego jeszcze nie wiedział. Także nie wywęszył – jednak są plusy bycia zawodnikiem niższej ligi.
*
Jechaliśmy do Monachium – państwo Badstuber w gronie rodzinnym świętuje swoją drugą rocznicę małżeństwa. Dziś wszyscy dowiedzą się też o transferze Ivana, a mój brat ma nam coś niezmiernie ważnego do przekazania. Czyżby w końcu się udało i zostanę ciocią?
Poprawiłam sukienkę, prostując nogi. Jazda nie byłaby zła, gdyby nie to, że siedziałam prawie dwie godziny w bezruchu. Chwilę potem obok mnie stał już Kneza, obejmując mnie jednym z ramion w talii.
- Jaka jest taktyka? Najpierw go upijamy, czy mam wyjechać z tekstem, jak do oświadczyn? - spytał jak najbardziej poważnie, a ja parsknęłam srogim śmiechem. - To są sprawy życia i śmierci! Przecież wiesz, że nie odzywał się do mnie prawie pół roku, jak mu powiedziałem, że zamieszkamy razem.
- Ale nie oświadczasz mi się, tylko zmieniasz klub... Prawda? - uśmiechał się tajemniczo. Kneza, kurde no!
- Pani dziennikarko, nie czytasz działu sportowego w gazetach? - nie odwracaj kota ogonem! - Wszystkie dzienniki w Niemczech piszą, że Holger przejdzie do Hannoveru. Jeśli nie wrócę z jakiegoś treningu, to będziesz wiedziała dlaczego.
Patrzyłam się na niego przerażona z kilka minut. To prawda, czy po prostu robi ze mnie idiotkę? Bo jeśli to się dzieje naprawdę... To dopiero będzie.
- I to niby kryje się pod „coś ważnego do przekazania”? - niespiesznie mi potwierdził. - Oboje jesteście chorzy, wiecie?
- Nie bez powodu jesteśmy szwagrami - uderzyłam się wolną ręką w czoło, a ten parsknął śmiechem. - A teraz chodźmy, pewnie standardowo czekają na nas.
Po nas wpadli jeszcze Ana z Bastianem, a także Carina i Mario, najbliżsi przyjaciele Holgera. Przez większą część imprezy siedziałam jak na szpilkach, a Ivan wewnętrznie się ze mnie śmiał. Jak jemu nie przeszło to podejście? Dlaczego im obu to nie przeszło? Byłabym szczęśliwa, jakby Holgerowi przeszło bardziej, gdyby przyjął do siebie to, że mam już prawie dwadzieścia trzy lata, a od pięciu żyję samodzielnie. Niby wszystko się zmienia, a on jednak nie...
- Niby świętujemy tu Waszą drugą rocznicę ślubu - zaczął Ivan, podnosząc się z fotela. O nie, to już się zaczęło?! Przecież oni nie mają prawie nic wypite... - Aczkolwiek są też sprawy, których aż ciężko jest uchować w tajemnicy.
- Oh tak, dokładnie! - poparła go moja bratowa, także podnosząc się z miejsca. Na chwilę zniknęła nam z oczu, po czym wróciła, w dłoniach trzymając niewielkie pudełeczko. Ivan uśmiechnął się do niej porozumiewawczo, a ja zerknęłam zdziwiona na brata, któremu szczęka niemal nie zleciała na podłogę.
- Kultura mi nakazuje, abym głos przekazał Twojej żonie - zwrócił się do Holgera - aczkolwiek dobre wiadomości wolę zostawić na koniec...kolego z drużyny, oraz prywatnie przyszły szwagrze.
Obserwowałam na zmianę dwóch najważniejszych mężczyzn mojego życia – jeden z nich był w szoku życia, a drugi...klękał, przez co z wyrazu twarzy przypominałam Holgera. Kiedy wyciągnął czerwone pudełko..odjęło mi mowę.
- Powiedziałbym całą regułkę, ale nie wiem, kiedy Twój brat się ocknie - zaśmiał się zdawkowo. - Dominiko, spełnisz moje słowa z początku naszej znajomości i zostaniesz moją panią Knežević?
Zamrugałam gwałtownie, zastanawiając się, czy to nie jest sen. Nie, to się dzieje naprawdę – nadal klęczy, nadal ma to pudełko... Nadal chce.
Rzuciłam się na jego szyję, czując, że płaczę jak głupia, zakochana i najszczęśliwsza idiotka na tym świecie. Na oślep całowałam jego szyję, a Kneza założył mi pierścionek, na który nawet nie spojrzałam.
- A ta dobra wiadomość? - jęknął mój brat, a całe towarzystwo wybuchło śmiechem, jednocześnie też klaszcząc.
- Będziesz tatusiem - oznajmiła Natascha, a chłopaki do aplauzu dołączyli gwizdy.
też nie wierzę, że nastał ten dzień. ale dobrze się to kończy, co nie?
spełniłam tu swoje marzenie – Holger i Ivan w jednej drużynie, Ivan gra w pierwszoligowej drużynie (co teraz się w FCN dzieje to ja pytań nie mam, eh), Holger tatusiem...:D szkoda, że to fikcja literacka XD ale może bym zeszła, gdyby to wszystko na raz miało się wydarzyć? :D
dziękuję każdej z Was za obecność, za „męczenie” się z panną Dominiką (ładne imię, co nie?), Ivanem, Holgim i tak z lekka Mitchem XD aż tak źle nie było, prawda? ;)
może jeszcze dziś pojawi się coś na MWDWH. lubię tam wpadać i tak z niczego wyjechać z rozdziałem :v
kocham Was!! 💜🌸

