środa, 7 grudnia 2016

zwanzig

Ivan stał się centrum zainteresowań osób, przebywających w domu państwa Badstuber. Mama tak naprawdę już go widziała, Natascha o nim słyszała... A Ute, jak to Ute. Siedziała, słuchała i obserwowała.
O dziwo nie wyglądał na to, żeby czuł się jakoś...inaczej, będąc jedynym samcem pośród nas. Wręcz przeciwnie! Tryskał dziwną energią... Oh, naprawdę dużo o nim jeszcze nie wiedziałam...
- Twój brat na pewno nie zawita, co nie? - spytał, kiedy siedzieliśmy w piątkę w salonie, przy kubku mrożonej kawy. Do wyjazdu zostały ostatnie minuty. Czy ja dobrze widziałam, że on się denerwuje tym, że może wcześniej spotkać mojego brata?
- A co, boisz się? - zapytała Natascha, a ten, jak na faceta przystało, zaprzeczył. Chociaż wiedziałam swoje. - Uwierz mi, Holger się ucieszy, tylko... Będzie musiał się przyzwyczaić do nowej sytuacji.
- Dobra, starczy tego rozmyślania! - wtrąciła się starsza siostra. - Domi, dzieckiem nie jesteś, zrozumie, innej opcji nie ma. Ivan, zabierz mamę i jedźcie już do kościoła, my też niedługo ruszamy.

Godzinę później cała ceremonia ruszyła, a moje podenerwowanie zaczęło dawać się sobie w znaki. Na domiar złego miałam wrażenie, że wszystko się dłuży... Co nie było na moją korzyść.
Z jednej strony chciałam, aby wiedział. Ale z drugiej... Jego reakcja na to mogła być naprawdę odmienna od sytuacji, w jakiej obecnie się znajdujemy.
Próbowałam myśleć o tym pozytywnie. Przecież Natascha i moja siostra miały rację. Musi zrozumieć. I na pewno zrozumie. Innej opcji nie ma...

Parę młodą zgromadzeni goście obrzucali - zgodnie z tradycją - drobniakami, a Ute i ja miałyśmy to później z nimi zbierać. Po tym nadeszła pora na pierwsze gratulacje. Tuż obok stał kamerzysta, który nagrywał dosłownie wszystko. Brat Nataschy i Bastian przejmowali od gości prezenty, które mieli potem przenieść do auta Any, partnerki Schweinsteigera. Jakby nie mogli się tym zająć zdecydowanie później!
Życzeniom nie było końca. Stałam z lekka znudzona, przyglądając się tejże radosnej scence. Kiedyś, w dalekiej przyszłości, pewnie będę na miejscu swojej bratowej i to ja będę przyjmować te wszystkie gratulacje, a nawet i „kondolencje” mówione żartem. Zastanawiało mnie tylko to, kto stanie tuż obok mnie i zgodzi się przejść wraz ze mną przez wszelkie trudy życia i kłody rzucane mi pod nogi. Ivan?
Dryfowałam pośród swoich myśli, gdy nagle poczułam na swojej talii uścisk czyichś dłoni. A później dotyk czyichś warg na swoim policzku. Uśmiechnęłam się, przenosząc wzrok na Chorwata.
- Tęskniłem - wyszeptał mi na ucho, a wewnątrz mnie rozlało się to znajome ciepło, które powodowały jego słowa. W sumie to nie zwracałam uwagi na to, że niedaleko jest mój brat, który zamiast cieszyć się własną chwilą, może skupiać się właśnie na mnie.
- Też tęskniłam - objęłam go rękoma w pasie, opierając głowę o jego klatkę piersiową. - Nawet nie wiesz, jak bardzo.
- Wyobrażam to sobie - cmoknął mnie w czoło. - Oh, chyba czas na nas, kolejka się zwolniła.
Momentalnie wróciłam na ziemię. Nie, Ivan, nie!
Ten jakby nigdy nic zaczął mnie prowadzić w stronę Pary Młodej, od której właśnie odchodził... Mitchell, mój były. Super, on też jest zaproszony? Jednakże skupmy się na tym, co się dzieje. Dlaczego ten mały idiota ciągnie mnie właśnie na skazanie!? Aż tak mu życie niemiłe??
Natascha skupiła na nas swój wzrok i szeroko się uśmiechnęła. Po chwili do niej dołączył Holger... Zaszokowany Holger. Poczułam jak moje nogi stają się z ołowiu i nie chcą się ruszyć. A w tym skąd nagle wzięła się taka pewność siebie?
- Misia? - brat uniósł brwi ku górze, po chwili patrząc się na Ivana. Starałam się wyglądać naturalnie, chociaż w środku się bałam. Potwornie się bałam.
- Później o tym porozmawiamy, teraz są ważniejsze sprawy - szepnęłam mu na ucho, przytulając się do niego. Na chwilę mnie objął. - Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, braciszku - cmoknęłam go w oba policzki, po czym skierowałam się do jego żony. Nie chciałam przeciągać tego, niekomfortowe pytania poczekają.
Jednocześnie też starałam się usłyszeć cokolwiek z wymiany pomiędzy dwójką najważniejszych facetów mojego życia. Mogło to być bardzo istotne.
- Jeny, spokojnie - Nat zaśmiała mi się wprost do ucha, a ja westchnęłam. Gdyby to wszystko było takie proste...
- Nie umiem być spokojna... Przez to zapomniałam całej regułki, jaką miałam Ci tu i teraz wydukać - wybuchłam nerwowym śmiechem, co nie uszło uwadze Niemki. Ścisnęła mnie znacząco.
- Jestem Ivan, chłopak Dominiki. Gratuluję małżonki, a także młodszej siostry - zaśmiał się, a w tym dźwięku usłyszałam nutkę zdenerwowania. - Także życzę wszystkiego najlepszego.
- Ekhem... Dzięki - po tym usłyszałam klepnięcia w plecy. - Mnie chyba znasz.
- Tak, Domi dużo mi o Tobie mówiła.
- Weź go, bo zaczną rozmowę, której nigdy nie skończą - wypuściła mnie z objęć, po czym chrząknęłam, spoglądając znacząco na piłkarzy. Ivan przeniósł na mnie wzrok, uśmiechając się szeroko. Nie wiedząc czemu odetchnęłam z ulgą. Wygląda na to, że jest dobrze. Musi być dobrze, prawda?
Para Młoda szła przed nami do limuzyny. Tuż obok nas szła Ute wraz z bratem Nataschy i Schweini i panną Ivanovic.
- Dlaczego zostawiłeś moją mamę samą? - spytałam z wyrzutem, lekko trącając jego ramię. Udał, że go to boli i pomasował „bolące” miejsce wolną ręką. Druga była nieprzerwanie spleciona z moją.
- Twoja mama zostawiła mnie samą na rzecz jakieś ciotki, więc nie wiem, kto jest tu poszkodowany - wysunął dolną wargę nad górną. Pokręciłam głową, udając współczucie. Miałam wrażenie, że kobieta sama go wyganiała do mnie, aby rozpocząć moje piekło.
- A że byłeś taki biedny i nieporadny, to postanowiłeś mnie odnaleźć.
- Tak, na całe szczęście poszukiwania trwały dosłownie parę sekund. Dla Twojej miny było to wszystko warte swojej ceny.
- Mojej miny?
- Nigdy nie widziałem takiego strachu. Przecież nie zabroni mi się z Tobą spotykać, ani nie wywiezie Cię do szkoły z internatem na drugi koniec świata, kochanie - uśmiechnął się rozbrajająco. Ale jego słowa były prawdą. Całkowitą prawdą.
- Jak zareagował? - przez chwilę milczał.
- Nie powiem, że nie był zaskoczony. Ale chyba bardziej pozytywnie. Więc jesteśmy na dobrej drodze.

mina Holgera chyba była podobna do tej XDDD

5 komentarzy:

  1. Uf uf jak dobrze, że jeszcze się nie pozabijali 😁 co robił Mitch mnie ciekawi no i oczywiście -co tam się dalej wydarzy bo to na pewno nie koniec (wręcz dopiero początek ) czekam na kolejny, pozdrawiam 😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka Misiunia ♥ (moja kuzynka, Michalina, kocha jak tak na nią mówię, więc Ty też pokochaj :D)
    Jestem, jak na mnie, bardzo szybko. Normalnie chyba ze mną coraz lepiej :D
    Uff, to chyba dobrze, że pozytywnie zaskoczony, a nie negatywnie. Jeszcze by brakowało tych super scen z nadopiekuńczym starszym bratem (mój na szczęście tak nie robił, ale przekonywał mnie nie raz, żebym się z takim jednym nie zadawała XD ale w sumie miał rację, so... :D)
    Czekam na kolejny i ślę buziaczki :D ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach ten Holgi! Choć przyznam, że spodziewałam się po nim innej reakcji, jednak dobra reakcja nie jest zła XD
    Aż nie mogę się doczekać dalszych części, tak trzymasz w niepewności że nie wytrzymam XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo ja *.*
    Cudo ❤
    Czekam na nn. <3
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, szczerze spodziewałam się innej reakcji Holgiego, no ale nie narzekam :D Ta nie jest zła hehe

    OdpowiedzUsuń