Niewielki dworek na obrzeżu Monachium. Najbliżsi przyjaciele i drużyna Bayernu oraz rodzina nowożeńców. I on. Ivan Knežević.
W uszach Holgera nadal pobrzmiewały jego słowa, które mu mówiły, że młody Chorwat związał się z jego siostrą. Z jego malutką siostrzyczką! Od śmierci ich ojca troszczył się o nią jak najbardziej się dało. Momentami zdecydowanie przesadzając.
Mitchella Weisera zaprosił tylko po to, aby mógł ponownie zalecać się do Dominiki. A ta tak po prostu wyjechała mu z kimś innym, rujnując cały jego plan!
- Wiedziałaś o tym? - zapytał cicho swoją małżonkę, wskazując głową w stronę pary kołyszącej się najbliżej nich. Ta zatwierdziła, a w Badstuberze się zagotowało. Jak tak mogła to przed nim ukryć?! - I tak po prostu mi o tym nic nie powiedziałaś?
- Holger - zaczęła surowym tonem. - Nie widzisz, jaka szczęśliwa jest teraz? Poza tym, to nie Twój interes. Donia jest dorosła, a Ty nie jesteś jej ojcem.
Zabolały go te słowa. Chciał dla niej dobrze, nie znał typka, bał się, że coś może jej zrobić.
Z drugiej strony wiedział też, jaki jest Mitchell. Ale pokładał w nim nadzieję, że przeszedł ten paskudny okres dorastania i w końcu się ogarnie. Albo, że zrobi to przy jego siostrze.
- Holgi - pogładziła go po policzku. Spojrzał na nią smutny. - Dlaczego nie umiesz cieszyć się jej szczęściem? Zawsze czegoś jej brakowało, a wszystko wygląda na to, że przy Ivanie to znalazła.
- Skąd o tym niby wiesz? - spytał podejrzliwie, unosząc brwi ku górze.
- Rozmawiałyśmy o nim. Z nim też rozmawiałam - piłkarzowi Bayernu prawie oczy wyleciały z oczodołów. Jak mogła załatwiać tę sprawę bez niego?! - Po prostu mu zaufaj.
Z lekka podchmielony Knežević tańczył wolnego wraz z wtuloną w niego ukochaną. Jego wargi co chwila pieściły skórę panny Badstuber. Wszystko wyglądało na to, że było...w miarę znośnie. Brat nie składał żadnych zażaleń, a Knežević przypadł do gustu większości rodzinki Dominiki.
- Kocham Cię, wiesz? - podniosła głowę, spoglądając na niego. Dłonią gładziła jego klatkę piersiową. Uśmiechnął się czule w jej stronę, składając na jej wargach słodkiego całusa.
Doczekał się tej chwili.
Odważyła się w końcu to powiedzieć.
- Wiem - szepnął w odpowiedzi, na dosłownie ułamek sekundy tracąc kontakt z jej ustami. - Też Cię kocham.
Zarzuciła ręce na jego szyję, pogłębiając pocałunek. Jeden z gości to zauważył i zaczął głośno klaskać. A jak to na weselach, po jednym zaczyna kolejny i skończyło się na tym, że cała sala wypełniona była donośnymi oklaskami. Nawet muzycy wiwatowali!
Dominika się zaśmiała, odrobinę się cofając. Wtuliła głowę w jego ramię. Kneza jedną ręką trzymał jej talię, a drugą schwycił jej podbródek, aby znów poczuć smak jej ust na swoich. Niektórzy zaczęli nawet gwizdać! A jeszcze inni śpiewać „gorzko, gorzko!”, chociaż w sumie nie powinni, bo przecież Kneza i panna Badstuber nie byli dziś tu najważniejszymi. Ale kto zrozumie pijanych piłkarzy?
Na Holgera podziałało to jak płachta na byka. No nie pozwoli! Nie z nim! Nie na jego weselu!
Gdyby nie Natascha, to już rozprawiłby się z Chorwatem. Nieważne, że przy publice. Nie pozwoli na to, aby ktokolwiek, kogo nie zna, chociażby patrzył się na Nikę.
- Jesteś zaborczy! Myślisz, że dlaczego uciekła do Stuttgartu? - fuknęła świeża pani Badstuber, spoglądając na męża z wyrzutem. Sama klaskała, co nie uszło jego uwadze. - Chciałeś dyktować jej warunki wszelkiego rodzaju. A ona potrzebuje przestrzeni i oddechu. Tam go ma. Przy nim też go ma.
- Ja się po prostu o nią boję... - znów na nich spojrzał. Sala ucichła, muzycy znów robili to, za co im płacono. Znów tańczyli wtuleni w siebie.
- Każdy uczy się na własnych błędach, daj jej swobody.
- Jasne, jasne - mruknął, chociaż w jego głowie znów zawitał plan, nad którym myślał podczas układania listy gości. Plan, w którym potrzebował osoby jednego z nich...
- Mam wrażenie, że Holger jest nam...przeciwny - powiedziała cicho do niego, kiedy siedzieli przy stole. Para Młoda właśnie tańczyła z rodzicami, więc mogli sobie pozwolić na tę rozmowę.
- Wydaje Ci się - próbował ją uspokoić, kładąc dłoń na jej udzie. Chociaż też nie był do końca spokojny–nie był ślepy i swoje widział. I to, co ujrzał naprawdę mu się nie podobało...
Wyglądało na to, że miała rację. Słusznie wzbraniała się przed tym wszystkim, z obawy o zazdrość i zaborczość ze strony brata. Rozumiał, czemu zwlekała z powiedzeniem mu prawdy. Ale...jeśli tak, to dlaczego chciała powiedzieć o tym w tym dniu?
- Chodźmy na zewnątrz, tu jest za gorąco - podniosła się z miejsca i powoli ruszyła w stronę wyjścia na przestronny taras. Ten, nie czekając, wstał i poszedł za nią.
Ustała przy barierkach, mocno zaciskając na nich dłonie. Odetchnęła ciężej, nosem wciągając świeże powietrze. Owiał ją lekki wiaterek, którego potrzebowała. W środku było zdecydowanie jak w piekarniku.
Oparł się plecami o metal tuż obok niej, cały czas uważnie ją obserwując. Oddychała spokojnie, mając zamknięte oczy. Nieśmiało położył swoją dłoń na jej, po czym poczuł, jak zacisk odrobinę się rozluźnia.
- Dlaczego chciałaś mu powiedzieć o tym akurat dziś?
- Bo dziś jestem pewna, że niczego nie odwali - odpowiedziała mu po chwili ciszy, podnosząc powieki. Oh, jak bardzo się myliła.
- Mitchell! - zawołał w stronę dwudziestojednoletniego piłkarza. Weiser uśmiechnął się szeroko na widok kolegi z byłej drużyny i momentalnie do niego podszedł, lekko się chwiejąc. - Schlałeś się jak świnia! Boże, dać dzieciom dostęp do wódki... - zrugał się na głos.
- Holgi, jak ja przecież nie piję! - położył mu dłoń na ramieniu i energicznie je poklepał. Przy użyciu sporej dawki siły. Dwudziestosześciolatek z lekka się skrzywił, po czym pokręcił głową.
- Mniejsza. Mam do Ciebie sprawę.
- Zamjeniam się w słuch - nadstawił ucho w jego stronę, aby wyłapać chociażby najmniejszy półdźwięk.
To będzie trudniejsze, niż myślałem, westchnął, mówiąc to w myślach. Spojrzał na niego poważnie, a jego głos przybrał rzeczowy ton osoby wiedzącej, co robi.
- Spróbuj znów zalecić się do Dominiki.
- Stary, tylko czekałem na Twoje pozwolenie! - już miał odetchnąć z ulgą, kiedy usłyszał coś, czego zdecydowanie nie powinien. - Na widok Twojej siostry nadal mam rewolucję w spodniach - oznajmił rozmarzony, a Holgera wręcz zemdliło. Jak tak można mówić o jego siostrzyczce??
- Mitchell, są komentarze, które powinieneś zostawić dla siebie i swojej chorej psychiki - wykrztusił w odpowiedzi, kiedy zdołał zapanować nad odruchami wymiotnymi. Mimo tego nie chciał zrezygnować. A przeszczęśliwy Weiser ruszył w miłosny bój.
![]() |
| chciałam dodać coś innego, ale... są rzeczy, które powinnam tylko ja widzieć XDD Ivan idzie wjebać Mitchowi😏😏😏 |
PRZYWITAJCIE NOWEGO BOHATERA, MITCHELLA WEISERA, KTÓRY ZAWITA TU NA TROCHĘ. 😋

Ahh, tak czułam, że Mitchell nie pojawił się tam przez przypadek...Ale zachowanie Holgera no jestem w szoku! Ivan musi wjebac mu i tyle :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny, pozdrawiam ;*
Dominiko! Spodziewaj się mnie w najbliższych dniach u ciebie! XDD
OdpowiedzUsuńNawet schron cię nie ochroni przede mną! XD
Kneza pizgnij, jebnij a bij ile wlezie! XDD
O to warto :)) 😛
Cudowne mój cukiereczku 😁 XD
Czekam <3
Co on kombinuje he?
OdpowiedzUsuńTa dwójka jest słodka *.*
Czekam na kolejny ;*
Mitchell... Zaczyna się robić ciekawie ^^
OdpowiedzUsuńZnaczy nieciekawie dla Ciebie! XD
Matko, jak ja kocham Kneze on musi nie wiem co z nim zrobić ale zabić najlepiej! :D
Czekam na kolejny z wielką niecierpliwością. :*
Buziaki! :3