Pierwszy dzień po jego wyjeździe minął wbrew jego oczekiwaniom - większość dnia miałam zajęcia na uczelni, a potem padłam w domu na ryj i spałam. Drugiego dnia było trochę gorzej... W pracy musiałam znosić widok par, które okazywały sobie czułość, a mój mózg zasypywał mnie wspomnieniami z nim związanymi.
W dodatku sam nie pomagał. Nie musiałam znać nadawcy, aby wiedzieć, kto do mnie pisał.
+46 800 480 532: Tęsknię.
No cholera, jakim prawem może brakować komuś kogoś, kogo kompletnie nie zna? Chociaż twierdził absolutnie co innego... W ogóle, to skąd dostał mój numer? Znów sprawka Mii? Czy tym razem to Johannes mieszał w tym swoje paluszki?
- Hej miś - zwróciła się do mnie zaspana przyjaciółka trzeciego dnia. Stałam przy zmywarce, a moja głowa obdarzała mnie tym, co się działo niedzielnego poranka, tuż przed przyjazdem mojej mamy. Niechętnie wróciłam do świata żywych i uśmiechnęłam się do niej. A raczej próbowałam to uczynić.
- Ivan ma wpaść do nas w niedzielę, wraz z Jo.
Moje serce, które jak zawsze działało przeciwko mi, zareagowało na to entuzjastycznie. I to bardzo. Od razu zechciało mu się żyć.
- Oh, to świetnie - starałam się brzmieć obojętnie, ale w głębi ducha się cieszyłam. To nie tak miało wyglądać...
Trzy dni. Siedemdziesiąt dwie godziny nadziei, że mi przejdzie. Nadzieja w końcu matką głupich.
Reszta czwartku przeleciała mi jak z bicza strzelił. W piątek jechałyśmy do klubu, zabawić się z grupką znajomych.
Jechał też z nami Juan, który przeniósł się do nas z gorącej Hiszpanii i nosił miano casanowy.
Wszystkie dziewczyny jechały ze swoimi chłopakami, rzecz jasna oprócz Mii i mnie, z wiadomych przyczyn. Jo będzie w sobotę wieczorem, a ja... go nie mam, niestety.
~ Tylko nie pij drinków od nikogo obcego, jasne? ~ czy muszę mówić, kto mnie upominał? Moja kochana mama2, znana jako mój brat.
- Dobrze, nie będę, a teraz się zbieram, pa - nie czekając na niego się rozłączyłam. Na moje szczęście mama nic nikomu nie wygadała, chyba jeszcze nie odwiedziła ani go, ani Ute. Jeszcze.
Nie czytaj od niego wiadomości: Udanej zabawy, widzimy się w niedzielę.
Cholera. Znów on.
Nawet nazwa nie pomogła mi się wstrzymać przed odczytaniem wiadomości.
Musiałeś mi jeszcze o tym przypominać?.. Wiem o tym i to za dobrze...
W klubie akcja zaczęła się szybko. Lea stawiała pierwszą kolejkę, ja nie piłam, ktoś musiał odwieźć Mię w jednym kawałku do domu. Za tydzień sobie odrobię, a moja przyjaciółka będzie się patrzeć jak zalewam się w trupa. Jednakże najpierw muszę przeżyć niedzielę i to, co ze mną się stanie.
Po mojej lewej siedział Juan, który podobnie jak ja był dziś abstynentem. Jego lewa dłoń bawiła się parasolką przy wysokiej szklance, a prawa buszowała w telefonie. Nerwowo przełknęłam ślinę, gdy nasze kolana całkiem przypadkiem się zetknęły.
- Zaraz wrócę - powiedziałam do ucha Mii, a ona kiwnęła głową. Ruszyłam przez parkiet, w stronę wyjścia. Minęłam klejący się do siebie tłum i wyszłam na świeże powietrze.
Mam kompletny mętlik w głowie. Nie wiem, co robić. Próbuję na każdy możliwy sposób o nim nie myśleć, ale mi to nie wychodzi. Jego twarz, ten uśmiech, dłonie błądzące po moim ciele... O nie, to za dużo.
Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Drgnęłam i zerknęłam za siebie. Odetchnęłam z ulgą, widząc Juana. Jeszcze tego brakowało, żeby tutaj się pojawił. Ale przepraszam, to nie Grey, który zjawiał się Anie od tak.
- Hej, chica, co jest? - zapytał, siadając obok mnie na chłodnym chodniku.
- Nic, po prostu musiałam ochłonąć - próbowałam utwierdzić i jego, i siebie, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Na pewno?
- Tak, to tylko moje problemy, które nie powinny nawet istnieć.
- Oh, coś się stało?
- Nie... ...tak, znaczy się nie. Nic nie jest, po prostu moje życie wywróciło się do góry nogami.
- A to czemu? - wyraźnie się zainteresował. Spojrzałam na niego chłodno. Po cholerę mu to do wiadomości?
- Nie zrozumiesz - jego ramię opiekuńczo mnie otuliło. Jednak tym razem nie poczułam nic, żadnego prądu, czy nawet uczucia przyjemności. Towarzyszył temu tylko strach... Jakby coś miało się wydarzyć.
Palce miarowo przesuwały się po całej długości mojej ręki, a ja denerwowałam się coraz bardziej. Druga z rąk powędrowała na moje kolano i delikatnie, aczkolwiek pewnie się go trzymało. Kolejny zaczyna? Cholera, co oni do mnie mają?
- Ivan nie - szepnęłam odruchowo, gdy jego głowa znalazła się znacznie bliżej mojej.
- Ivan? Chica, chyba mnie z kimś pomyliłaś - zaśmiał się, nie przerywając swojej "podróży". Nie wiem jak, ale wyszamotałam się z jego uścisku i popędziłam przez parking.
- Amore, inne na Twoim miejscu by chciały! - usłyszałam na odchodne, a ja pomachałam mu środkowym palcem. Przebiegłam cały parking i zamknęłam się w swoim samochodzie.
Wystukałam Mii SMSa, że jeśli chce, to może wrócić ze mną, a jeśli nie, to może zostać i dalej pić. Mimowolnie wiedziałam, że wróci, za bardzo mnie kocha.
Starałam się w międzyczasie wyrzucić z głowy Juana, jego słowa... Po prostu wszystko. Zapomnieć o tym, co się działo.
Ktoś puknął kilkakrotnie w szybę po mojej stronie. Drgnęłam, patrząc kto to. Mia. Odblokowałam samochód, opierając się o zagłówek. Nagle sufit stał się bardziej interesujący.
- Misia, co jest?! - zaczęła, gdy tylko zajęła miejsce na fotelu pasażera.
- Juan się do mnie przystawiał - wyrzuciłam z siebie na jednym tchu, a jej oczy sprawiały wrażenie, jakby miały wylecieć z oczodołów. Miała tak mocną głowę, że za nic w świecie nie było widać, że coś piła.
- Niech tylko Ivan się dowie - wyjęła telefon z torebki. Na szczęście zdążyłam ją powstrzymać przed kolejnym posunięciem, wyrywając go z jej rąk.
- Nie! Proszę Cię, nie rób tego - szepnęłam błagalnie.
- Jak nie dziś, to w niedzielę się dowie. Wracamy do domu? - kiwnęłam głową i odpaliłam silnik. - Jesteś w stanie prowadzić?
- Nie próbował mnie zgwałcić, tylko pocałować - syknęłam, dociskając gazu. - A teraz lepiej nie poruszajmy tego tematu, chcę zapomnieć.
- A oddasz mi telefon? - poprosiła.
- Nie, bo do niego zadzwonisz - spojrzała na mnie z pobłażaniem. - Albo napiszesz, znam Cię wystarczająco długo.
- Nic nie zrobię.
- Dostaniesz go w domu, dobrze? - westchnęła zrezygnowana, poddając się mojej woli. I tak do niego zadzwoni.
Kilkanaście minut potem byłyśmy już w naszym domku. W łazience od razu wyskoczyłam z ubrań i weszłam pod prysznic, oddając się gorącej wodzie, która miała zmyć ze mnie wszelkie emocje.
I tak do niego zadzwoni, ja to wiem. Szczerze? Z jednej strony się cieszę, a z drugiej się boję tego, co się stanie potem. Jeśli przyjedzie dziś... Nie wiem, czy długo wytrzymam z nim w jednym pomieszczeniu. Będzie tak blisko...
Kurwa, ogarnij się wreszcie - ostatkami sił próbowałam się ściągnąć na ziemię. Ale nie, mój mózg i ciało miało całkiem inne plany.
Wściekły Ivan szamotający się z Hiszpanem. Jego zdenerwowany głos, próbujący mnie uspokoić... Ramiona, w których czułam, że mogę o wszystkim zapomnieć...
Gdy skończyłam, opuściłam kabinę całkiem rozluźniona. Wytarłam się ręcznikiem, opatuliłam w szlafrok i stanęłam przy drzwiach. Przyłożyłam do nich ucho i nasłuchiwałam. Mia z kimś rozmawiała.
- No mówię Ci, że nawet się nie dała. ...A gdy usłyszała o tym, że masz przyjechać w niedzielę... Zgrywała wrażenie obojętnej, ale tak naprawdę się cieszyła. Tylko wiesz... Po prostu zacząłeś z tej złej strony i podchodzi do Ciebie z dystansem. Jak się postarasz, to Ci się uda, spokojnie. ...Będziesz jeszcze dziś, czy nie?
To było za oczywiste, kim był jej rozmówca. Nacisnęłam na klamkę i pchnęłam drzwi przed siebie. Mia kroczyła do salonu, dalej trzymając smartfona przy uchu.
- Jasne, widzimy się w niedzielę, papa, tęsknię - szybko zakończyła rozmowę.
- Z kim rozmawiałaś? - zapytałam, udając głupią. Odwróciła się, miarowo stukając palcami po ekranie.
- Z Jo. Jutro ma koncert w Norymberdze i wraca do nas.
Kiwnęłam głową na znak, że przyjęłam to do świadomości. Nieładnie kłamać, moja droga.
- Chyba już nie wyjdę, więc dobranoc - rzuciłam przez ramię, kierując się do sypialni.
- Jasne, dzióbku. Spokojnej nocy.
Zamknęłam się w pokoju i osunęłam po drzwiach. Potrzebowałam czyjegoś wparcia, ale nie mogła go dostarczyć moja przyjaciółka. Potrzebowałam... Męskiej ręki.
Moją udrękę przerwał, lub też zaczął przybyły SMS. Lepiej nawet nie mówić od kogo.
Nie czytaj od niego wiadomości: Dałbym wszystko, aby móc być teraz tuż obok Ciebie.
taki romantyk się z niego zrobił na koniec, hehe
o tak, będzie się działo, aaa!💕 ale to jak zawsze w tym ff, haha

Dominikaaaa
OdpowiedzUsuńDlaczego piszesz, że będzie się działo? Przez to nie mogę się doczekać nowego rozdziału! Wstydź się! xD
Juan, odpitol się od Dominiki, bo ci Ivan dopitoli xD
Dodawaj szybko, chcę wiedzieć jak minie im spotkanie.
Pozdrawiam ♥
PS Znowu pierwsza, uhuhuhuuu
Ma laska branie jak Iglesias przy piosence Hero XDDD
OdpowiedzUsuńJuan papa, tu ma być Ivan ;D
Czekam na kolejny ;)
Będzie, będzie zabawa!!! Nie no a tak a poważnie, to Ivan tutaj na końcu niby taki słodki etc, ale boję się, że obije Juanowi równo ryja. Tak, że będzie wyglądał jak ten soczek z buraków, który robię z Natalką XDDD Nie no, to tylko moja fantazja, nic więcej
OdpowiedzUsuńMama2. M a m a 2.Chyba padlam, gdy to przeczytałam XD Wyobraziłam sobie Holgera w wersji żeńskiej, nie pytaj XD ON się o nią tak troszczy, to takie slodziasnie... Ale gdyby wiedział, jak kolorowe jest życie jego siostrzyczki...😂😂😂
Mia to tak kręci za jej plecami, że zaraz odjedzie, serio XD nie wiem, czy ona myśli, że jeśli rozmawia z Ivanem w obecności Miski w domu, to ona nie usłyszy XD
I jeszcze mówisz, że będzie się działo... To ja zamawiam wizytę Holgera i Ivana i żeby spuscili Juanowi porzafne Manto XDDD
KOCHAM, ALE WIESZ O TYM
Dominika! XD
OdpowiedzUsuńChyba chcesz żebym oszalała 😂😂 XDD
Jeśli tak ma być zawsze to ja chyba umrę czekając na kolejne 😂 XD
Cudowne ❤❤❤❤❤❤❤❤
Czekam na kolejny <3
Buziaki :****
Mama2 wygrała wszystko *_*
OdpowiedzUsuńJuż mi tu kolejny pisz, bo nie mogę się doczekać 💜
Ja już chcę spotkanie Holgera i Ivana, ono będzie tak ekscytujące *_*
Pozdrawiam i życzę weny :*
hahahaha mistrz jak go zapisała xd "nie czytaj od niego wiadomości" też tak powinnam z niektórymi u mnie zrobić
OdpowiedzUsuńoby niedługo była jakaś bójka i Juan dostanie za swoje
czekam co dalej będzie
Mama2? Mistrzostwo! :D Śmiałam się jak nienormalna. :D No, ale taki już jest ten nasz Holgi.❤ I jeśli ktoś powie mi, że to nie jest jego urok to nie ręczę za siebie!
OdpowiedzUsuń"Nie czytaj od niego wiadomości"... Jakie to słodkie! :D A treści tych wiadomości jeszcze bardziej urocze. *o* Tą końcówką to nie ma co, niezłego mi apetytu narobiłaś... :)
Wiesz... Nienawidzę takich sytuacji, gdy koleś przystawia się do dziewczyny. I to w sumie tak bezceremonialnie, bez " gry wstępnej"... :/ Nasza bohaterka zachowała zimną krew i bardzo dobrze. :D
Z niecierpliwością czekam na kolejny! ❤
Buziaki :*
Juan! Sio od niej! XD Ona należy do innego! :D
OdpowiedzUsuń"Nie czytaj od niego wiadomości" XDDD Hahaha wyje :,D To zarazem śmieszne, ale i słodkie co w tych wiadomościach jest :3
Czekam na kolejny i to z wielką niecierpliwością <3
Buźki! :*
''nie czytaj od niego wiadomości'' - chyba płaczę XD No ale jednak czyta i coś mi się zdaje, że jej się to nawet podoba! :D
OdpowiedzUsuńczekam nn! <3
hohoho jakie branie :) od takich to trzeba się odpędzać...rozdział świetny. Lecę czytać dalej bo nie mogę się doczekać co ma się stać.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam za taką długą nieobecność. Odpuściłam sobie czytanie na kilka dni i trochę się tego nazbierało.
Podpis " nie czytaj od niego wiadomości " chyba nie działa hahah musi wymyśleć coś nowego XD
Besos :*