Jednak skubany miał rację. Kucharz jakich mało! Przyrządzona przez niego lasagne była chyba najlepszą jaką w życiu jadłam.
- Chodź ze mną, dom z drugiej strony prezentuje się całkiem inaczej - powiedział, odciągając mnie od próby umycia naczyń. - Potem wrzucimy do zmywarki, teraz chodź ze mną - nalegał.
Stałam w zaparte. Gdzie tym razem chce mnie zaprowadzić?
- Dobrze... Jeśli nie chcesz iść sama, to proszę - powiedział po chwili mojego milczenia, chwytając mnie w pasie i przerzucając sobie przez ramię niczym worek ziemniaków. Zawisłam bezwładnie na nim, niech niesie, jak mu się chce.
Jedna z jego dłoni spoczywała na moim tyłku, a druga otwierała drzwi wyjściowe. Coś upatrzył sobie TO miejsce, nie chciał go puszczać.
Poczułam lekki powiew wiatru na plecach i jego palce delikatnie muskające pośladki. Na zewnątrz było przyjemnie, nawet bardzo. Postawił mnie dopiero po dłuższej chwili chodzenia, ale mimo to dalej pozostawał w bliskiej odległości ode mnie.
Powoli mną obrócił. Przed moimi oczami zagościł widok ogrodzenia, za którym rozciągała się łąka.
- Jak pięknie - szepnęłam, wyswabadzając się z jego uścisku. Przeszłam przez bramkę i wkroczyłam na wolny, trawiasty teren.
- Wiem - powiedział tym samym tonem, znów zjawiając się obok mnie.
Zadrżałam, czując jego ciało przy swoim. Z moich ust całkiem nieświadomie wydostało się przyjemne mruknięcie, gdy poczułam jego dłoń na swoich włosach. Pogładził mnie po nich, powoli zmierzając niżej. Spojrzałam na niego. Jego paczadła uważnie mi się przyglądały, a na wargach gościł delikatny uśmiech. Położyłam dłonie na jego ramionach, a ciało przylgnęło do niego. Mój oddech zwolnił, gdy druga dłoń przejechała po moim policzku i go ujęła. Odruchowo wtuliłam w nią twarz, przymykając powieki.
Poczułam na szczęce jego wargi. Delikatnie ją muskał, z każdym całusem przesuwając się odrobinę dalej. Przygryzł mi dolną wargę, przez co moje oczy się rozwarły. W końcu pierwsza dłoń trafiła na drugi policzek, a jego usta na moje. Wplotłam palce w jego włosy, aby nic nas nie dzieliło.
Nie przerywając czułości pociągnął mnie za sobą na lekko zroszoną trawę. Leżałam na nim, z nogami opadającymi po obu stronach jego ciała.
Powiódł palcami po moich plecach, zaglądając pod koszulkę. Naparłam biodrami na niego cicho jęcząc. Jego palce dalej błądziły pod materiałem na moich plecach, a moje usta powoli wędrowały w stronę szyi. Przygryzłam fragment skóry tuż pod uchem i zassałam, próbując zostawić po sobie taką samą pamiątkę, jaką miałam. Mój język tuż po powrocie przejechał po jego wargach, a on je rozchylił, przez co mogłam swobodnie się dostać. Przejechał dłońmi na tyłek i przycisnął go do siebie, a ja poczułam pod sobą twardą wypukłość. Nasze języki połączyły się spragnione siebie, a biodra miarowo ocierały się o niego.
Nie potrafiłam tego przerwać. W dodatku nie chciałam tego, on chyba podobnie. Gorsza część mnie wygrała to starcie, po bardzo dotkliwej walce z rozumem, które musiało teraz spróbować zregenerować swoje siły.
Złapał moje biodra i wstrzymał je przed dalszymi ruchami. Spojrzałam na niego wygłodniałym wzrokiem. Oh, czemuż to zrobiłeś?
- Nie rozpędzamy się? - wymruczał, sunąc nosem po mojej szyi.
- Nie, a nawet jeśli, nie chcę przestać - wysapałam ociężale.
Pochwycił jedną z moich dłoni i przyłożył sobie do serca.
- Czujesz jak bije? Coś Ty mu narobiła? - czułam jak szybko uderza. To nie brzmiało jak normalne tętno. Mimowolnie się uśmiechnęłam, moja praca nie poszła na marne.
- Mogę... Mogę posłuchać jak bije? - i on się uśmiechnął, przytakując mi. Zastąpiłam ręką głowę i ułożyłam się wygodniej. Oplótł mnie w pasie, a ja leżałam na nim, zasłuchana jak nigdy. Mimo tej prędkości czułam spokój ogarniający moje ciało. Miarowe tempo jego dłoni jeżdżącej po moich plecach dodatkowo działało. Przymknęłam powieki.
- Nigdy nie myślałem o tym miejscu w ten sposób. Dałaś mi do myślenia w tej kwestii - zaśmiałam się cicho.
- Przepraszam... Nie chciałam, aby tak wyszło - szepnęłam z wyraźną skruchą w głosie.
- Powoli się przyzwyczajam do Twoich wybuchów. Ale wiesz co? Było to przyjemne. Cholernie bardzo - ostatnie dwa słowa szepnął rozmarzony. - Kiedyś będziemy mogli to powtórzyć, rzecz jasna z innym finałem!
Moja podświadomość wysłała mi całkiem fajną wizję tego... On i ja, spragnieni siebie jak nigdy, dokładnie tutaj... Oh!
Pocałował mnie w czubek głowy i delikatnie się poprawił.
- Jest Ci wygodnie?
- A Tobie? Jeśli chcesz, to możemy trochę inaczej poleżeć... - zaśmiał się. - Ej no! Nie żartuję.
- Aż tak chcesz czuć na sobie sześćdziesiąt siedem kilo czystej masy?
- Sześćdziesiąt siedem kilo mięśni - poprawiłam. - I tak.
Położyłam się na trawie, nawet nie czekając na jego odpowiedź. Westchnął cichutko, a ja złapałam go za ramiona i pociągnęłam za sobą. Oplotłam go nogami w pasie, aby nigdzie mi nie nawiał. Jego dłonie znalazły się po obu stronach mojej głowy, a twarz tak blisko mojej. Pogładziłam go po włosach, a jego nos trącił mój. Delikatnie się podniosłam i musnęłam jego lekko napuchnięte wargi. Wplótł palce w moje włosy i wpił się w moje usta z nieskrywanym pragnieniem. Zacisnęłam nogi jeszcze bardziej, przez co usłyszałam jego ciche jęknięcie.
- Prowokujesz - warknął mi na ucho, przez co się zaśmiałam.
- Sprawdzam Twoją silną wolę - wyjaśniłam.
- Kiedyś przedobrzysz i skończy się to inaczej... - rozluźniłam uścisk, a on przetoczył się na bok. - Wolałbym jeszcze na to poczekać. Nie chcę Cię wykorzystać.
A ja? Moje ciało się tego wręcz domagało, a rozum nie. Wolał postąpić inaczej, mimowolnie dalej wbrew mojej woli...
Jego ramię znalazło się pod moją głową. Przekręciłam się na drugi bok, twarzą zwróconą ku niemu. Dystans między naszymi ciałami był tak bardzo ograniczony, że przy wdechu czułam jego pierś na swojej. Złapał moją dłoń i przyłożył ją sobie do policzka. Przymknęłam powieki, wtulając się w niego. Przytulił drugi policzek do moich włosów, a drugą rękę położył na moim biodrze.
Nie wiem, ile tak leżeliśmy. Grzały nas ciepłe promienie słońca, słuchaliśmy wspólnie swoich oddechów, czy cichutkich pomruków. Było tak bardzo... Niesamowicie. Inaczej niż zawsze. Tak bardzo przyjemnie. Aż chciało się więcej.
- Kurwa - usłyszałam w pewnym momencie. Rozbudziłam się na dobre, mimo to nie otwierałam jeszcze oczu. - Co chcesz? - chyba z kimś rozmawiał przez telefon. - Nie, jestem zajęty. ...A co, zazdrościsz? ...Dobra, będę czekać, nara - delikatnie pocałował mnie w usta po zakończonej rozmowie. - Słoneczko, nie ma spania - mruknął słodko. Szybko mu się ton zmienia... Ciekawe, z kim rozmawiał. Powoli podniosłam głowę, przypadkiem się z nim zderzając. Zaśmiał się i cmoknął mnie w miejsce, w którym się uderzyłam.
- Co się stało? - zapytałam.
- Młotki, znaczy się moi koledzy z drużyny postanowili tu wpaść... Za kilkanaście minut mają tu być.
- O cholera - wyrwało mi się. Nawet jeśli, to nie uda mi się chociażby wyjść z domu... Kurwa... No nie.
- Nie martw się, nie są tacy źli... No dopóki nie wypiją, w co dziś nie wątpię. W końcu trzeba opić zwycięstwo nad Amateure w derbach. Wcześniej nie było okazji do tego, chociaż od meczu minął miesiąc.
- Ile było? - zapytałam zaciekawiona.
- Jeden do zera dla nas. Cholernie wyrównane spotkanie. Na szczęście mamy niezawodnego Christiana - trzecie zdanie powiedział z niesmakiem, jakby nie trawił gościa. - Pupilek trenera.
- Oh, czy nasza gwiazdka nie pełni tej funkcji?
- Torsten traktował mnie jak syna, a on... Pfff, dobrze, że chociaż gram, reszta mnie nie obchodzi.
- Oh... A kiedy gracie kolejny mecz?
- Dopiero w lipcu - powiedział, lekko się uśmiechając. - Sezon się skończył, teraz mam trochę wakacji.
- Masz jakieś plany?
- Ty nimi jesteś - pogładził mnie po policzku. Położyłam swoją dłoń na jego i uśmiechnęłam się. To, co mówił... Chciałam słyszeć tego zdecydowanie więcej. - Chociaż też obiecałem mamie, że przyjadę do nich.
Spojrzałam na niego zaintrygowana.
- Cóż, ja Twoją mamę poznałem, teraz czas na to, abyś Ty się poświęciła - wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia.
- Gdzie mieszkają?
- W Schaafheim - kiwnęłam głową.
- Chciałbyś, abym tam z Tobą pojechała? - wywrócił oczami.
- Co za głupie pytania zadajesz? Oczywiście, że tak - zamilkł na chwilę. - A teraz lepiej chodźmy, bo oni sobie beze mnie też poradzą, aczkolwiek chcę wrócić do całego domu.
a za tydzień jeden z moich ulubionych rozdziałów, hehe. w sumie to ja kocham każdy post tu XD tak samo jak na MWDWH

Jacy oni są słodcy 😍 szkoda, że koledzy Ivana przerwali im odpoczynek, ale za to już mnie ciekawi co będzie w kolejnym 😜
OdpowiedzUsuńPozdrawiam 😙
Oh jak było uroczo, ale się skończyło by przyszli ziomki XD
OdpowiedzUsuńLaska w końcu pozna jego rodziców ^^ Może być ciekawie :D
Czekam na więcej! :*
Buziaki!:3
Ivan, jaki ty się uroczy zrobiłeś nagle. I taki, no prawie romantyczny. A Dominika to taka niewyżyta jest... XD
OdpowiedzUsuńSzłodko, że Dominika chce jechać z nim do jego rodziców. Pozna teściową w końcu XD
Pozdrawiam ♥
Aaaaa jak uroczo♥♥ I o dziwo nie dzieje się nic złego, co mnie bardzo cieszy!!
OdpowiedzUsuńZaczyna się robić poważnie, już poznanie rodziców...:D
czekam nn <3
Hello! ;*
OdpowiedzUsuńDziś troszku w biegu, więc troszku krótko:
Ivan mnie dziś oczarował. <3 Jakby... romantyk się z niego zrobił. :P
A Donia niech się nie waha tylko leci na spotkanie z przyszłymi teściami. :D Wiadomo, że to zawsze stres, ale mam wrażenie, że to niepotrzebne. ;)
Czekam na next.
Buzka ;*
Hejka :*
OdpowiedzUsuńDzisiaj nadrabiam wakacyjne zaleglosci, wiec bedzie ekspresem :p
Ivan.. ehh.. taki slodziak :p
Lekki, fajny i przede wszystkim szczesliwy rozdizalik. Czego chciec wiecej?
Przeprasz am, ze tak krotko.
Buzka :*
Doooominika hehe XDD
OdpowiedzUsuńRozkręcasz mi się tutaj XDD
Podoba mi się to 😂😂 xd
Teraz nie będę mogła wytrzymać do kolejnego :P
Cudo ❤
Czekam na kolejny <3
Buziaki :*
Uroczo ❤
OdpowiedzUsuńSłodcy są ❤
Czekam na kolejny ❤
"przerzucając sobie przez ramię niczym worek ziemniaków" hahahahaha rozwaliło mnie to
OdpowiedzUsuńw ogóle to ja uwielbiam takie rozdziały jak ten, z nutką pikanterii i romantyczności w jednym
czekam na to aż się zapędzą tak na maksa hahaha ale nie jestem zboczona jak coś xd
po prostu uwielbiam ich razem :D
czekam na kolejny, buziaki :*
Widzę, że sporo mnie nie było. Bardzo przepraszam ale nadrabiam jak tylko się najszybciej da. Zaczynam od tego jakże cudownego i słodkiego rozdziału. Jest boski.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że taki beznadziejny komentarz ale chciałam tylko dać znać że czytam i nadrabiam. Wiec lecę szybko czytać następne.
Buziaki i przepraszam.