Droga ze Stuttgartu do Norymbergi dłużyła mi się strasznie. Szczerze? Bałam się tego, co mnie tam spotka. Przecież praktycznie się nie znamy, jest tylko tym, który wie, czego potrzebuje moje ciało. Co ma zamiar ze mną zrobić? Po tej buźce anioła można się wszystkiego spodziewać...
- Nie martw się, nic Ci nie zrobię - szepnął, nachylając się nade mną. Staliśmy akurat w korku na A6. Nie wiem, czy wiedział, ale jego Mercedes nie miał przyciemnianych szyb i auta z sąsiednich pasów widziały to, co robił. Pogładził mnie po policzku, szukając mojego spojrzenia. Gdy je znalazł, uśmiechnął się słodko. Zastanawiam się, co on tam zauważył?
Zwilżył językiem wargi i cofnął ręce.
- Nurtuje mnie jedna rzecz - podjęłam rozmowę, a on zerknął na mnie kątem oka.
- Tak?
- Ostatnio nie odpowiedziałeś mi na to, jakim cudem się o mnie dowiedziałeś.
- Oh, o to Ci chodzi - zaśmiał się. - Widziałem Twoje zdjęcia z Mią, która mi trochę o Tobie potem mówiła.
A więc to tak? Zaczęło się od zwykłych zdjęć?
- Usłyszałem także o Twoim braciszku i jego opiekuńczości... Chociaż najlepiej powiedzieć, że wiem wszystko - skończył, wzruszając ramionami.
- I mimo tego nie uciekłeś, gdzie pieprz rośnie?
- Skarbie, mówiłem Ci, że jeśli się uprę, to nic nie stanie mi naprzeciw. Nawet sam pan Badstuber.
Mój mętlik jeszcze się powiększył. Jeśli jednak chodzi mu tylko o zaliczenie mnie? Skupiłam uwagę na migającym nam samochodom.
- Wiem, co teraz myślisz. Ale nie, nie jestem taki. Mia miała rację, że zacząłem od złej strony... - westchnął ciężko.
- Jednak jesteś inny? - odwróciłam głowę w jego stronę i spojrzałam na niego pytająco.
- Całkiem inny. Fakt, imprezuję, ale gdy trafiłem na Ciebie... - ścisnął moją dłoń. - Obiecałem sobie, że tym razem spróbuję inaczej. Cóż, łatwo poszło - moich uszu znów dobiegł dźwięk jego śmiechu. - Ale wiem, że to dopiero początek drogi.
Moje serce zadrgało dziwnie. Dawno tak nie robiło... O nie.
Chrząknęłam, starając się odwrócić uwagę od tego, co się ze mną dzieje. Nie, to nie to, na pewno. Nie mogę, obiecałam sobie o tym, że nie będę się w to bawić, dopóki nie skończę studiów i nie ustatkuję się. Nie mogę. Na pewno nie teraz.
- Zaprowadzę Cię do Twojego pokoju - zwrócił się do mnie, trzymając w ręku moją torbę. Wyciągnęłam po nią dłoń, a on tylko kiwnął przecząco głową i ją złapał, tak jakby w ramach rekompensaty. Szliśmy przez skromne podwórko, nastawione w sumie bardziej na grillowanie i ostre melanże, niż na spokojne spędzenie czasu. Między nami kołysały się nasze dłonie. Milczeliśmy, sycąc się idealną, majową pogodą.
Przekręcił klucz w zamku i pchnął drzwi przed siebie. Przepuścił mnie w nich, nie puszczając mojej ręki. Jej aktualne położenie podobało się i to bardzo.
Od samego wejścia spotkał mnie...bałagan, jeśli tak to można określić. Do ludzi, którzy dbają o porządek to on nie należał.
Wybuchłam stłumionym śmiechem, patrząc się na jego zawstydzoną minę. Przez tę minę robiło mi się cieplej na sercu.
- Oh, ależ Ty wstydliwy - zaczęłam się bawić w niego. Spuścił głowę jeszcze bardziej, a mój śmiech przybrał na sile. - Ten buraczek dodaje Ci tylko uroku - musnęłam wargami jeden z przyrumienionych policzków.
Zrzucił torbę z ramienia i bez zbędnych ceregieli przyciągnął do siebie.
- A więc pani zamierza się we mnie bawić?
- A skąd przyszedł panu ten pomysł do głowy? - udałam głupią, a jego dłonie jakby przypadkiem zatrzymały się na moim tyłku.
- Wie pani, tak po prostu przyszedł i powiedział, że ma pani zamiar bawić się jak pan Knezević.
- A wie pan jaka to świetna zabawa? - zapytałam z zachwytem.
- Wiem, wyborowa - obrócił nas tak, że przylegałam do ściany w salonie. Temperatura w moim ciele jak na złość rosła. Jego ręce powoli błądziły z dołu do góry, tak po prostu podgrzewając atmosferę. Usta musnęły moją szyję, a następnie ucho. Mruknęłam cicho pod wpływem przyjemności. Przejechał palcami po policzku, po czym ścisnął nos. Zachichotałam.
- Oh, panie Knezević - westchnęłam teatralnie, a jego dłonie złapały moje i zarzuciły je sobie na szyję.
- Tak pani Badstuber?
- Nic - wtuliłam się w niego bardziej. - Lubię się droczyć, szczególnie z panem - zaśmiał się cicho, opierając się swoim czołem o moje.
- Miałem Ci pokazać pokój z całym domem... - westchnął, a ja prychnęłam cicho. - Ej no, tylko w salonie jest taki syf.
- Bo najczęściej korzystasz z tego pomieszczenia?
- Kuchnię utrzymuję w porządku, a korzystam z niej częściej niż z salonu!
- Potrafisz gotować? - byłam zdziwiona, a on mi przytaknął. Nie znam faceta, który umie gotować. Nawet Jo, który ponoć jest "złotą rączką"... Nie powiem w czym, nie będę taka bezwstydna.
- Chodźmy - odezwał się po chwili, gdy wszystko się uspokoiło. Objął mnie ramieniem w pasie, w drugą rękę wziął torbę, która walała się na podłodze i ruszył przed siebie.
Przez salon przeszliśmy w stronę wąskiego korytarzyka, przy którym było troje drzwi.
- Na wprost jest łazienka. Po obu naszych stronach są drzwi do sypialni. Jak obstawiasz, która sypialnia na kolejny tydzień stanie się Twoją?
- A co, jeśli wskażę na tę, w której Ty śpisz?
Udał, że się zamyśla, choć wiedziałam, co chodzi mu po głowie.
- A Ty zboczuchu - zaśmiał się, otwierając drzwi po naszej lewej stronie. I kto tu ma nieczyste myśli? - Tu jest moja, czyli Twoja po prawo.
Moja gorsza część westchnęła zrezygnowanie, a rozum się ucieszył. Dalej nie wierzę, że ma on jeszcze siły na walkę z burzą hormonów.
Pchnął przed siebie brązowe wrota, a po chwili naszym oczom ukazała się jasna i przestronna sypialnia, w dodatku nieużywana.Weszliśmy do niej, a Ivan położył moją torbę na łóżku.
- Nikt tu nie gościł? - zapytałam zaintrygowana, rozglądając się wkoło.
- Absolutnie. Spotkał Cię ten zaszczyt i korzystasz stąd jako pierwsza. Chociaż... Jeśli chcesz, możemy podtrzymać ten stan rzeczy.
Wywróciłam oczami. Co to za rzeczy są proponowane? Gorsza część mnie wyrażała aprobatę na ten temat, mądrzejsza się sprzeciwiała, próbując przekonać tę złą, że to za wcześnie. I to o wiele.
Idealną ciszę przerwało nam burczenie w brzuchu... Moim brzuchu. Nic dziś nie jadłam, a na domiar złego wróciły mi wszelkie czynności życiowe.
- Jesteś gotowa spróbować moich zdolności kucharskich? - zapytał, szczerząc się jak dziecko.
- A mnie nie otrujesz?
- Ciebie? Prędzej Jo bym otruł, a nie - zapewnił, kładąc rękę na sercu, dla potwierdzenia swoich racji. - Chodźmy, przekonasz się.
Znaleźliśmy się w drugim czystym pomieszczeniu w tym domu. Może jest ich więcej, ale byłam tylko w salonie, "swojej" sypialni, a teraz jesteśmy w kuchni. Poprowadził mnie na krzesło i pomógł się na nie wdrapać.
- Mam się tylko przyglądać, tak?
- Tak, pokażę Ci, że nie tylko dobrze umiem sprawiać przyjemność, a także gotować - przygryzłam wargę, próbując zablokować myśli związane ze "sprawianiem przyjemności". Nie chciałam się narazić na kolejny wybuch i... Chyba mi się to udało.
- Hmm... Aż chcę się przekonać - odparłam pewnie, opierając głowę o dłonie. Mój wzrok powędrował na małą pchłę, krzątającą się po całej kuchni, w celu przyrządzenia nam posiłku.
miałam być godzinę temu, ale cóż, artykuł sam się nie napisze XD nie polecam spać, kiedy jest się redaktorem :| i nie polecam przywiązywać się do graczy w danym klubie, ew :|

Przyjemnie się czytało rozdział :D ale aż dziwne, że nie ma żadnej większej akcji, aż jestem w szoku hehe :D ale to pewnie cisza przed burzą :D czekam na kolejny, pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńDobra, pomyliłam się w poprzednim komentarzu, brat nie mieszka w Stuttgarcie...
OdpowiedzUsuńKnezević się zmienia, przynajmniej takie mam wrażenie. W dodatku potrafi gotować, o panie! Tego to się nie spodziewałam. ale tym bałaganem, to mnie rozwaliłaś XD
Dominika to tak trochę szybka chce być... przynajmniej jakaś część jej xD
Pozdrawiam ♥
Hahah onie, chyba to droczenie się ich podobało mi się tu najbardziej :D Jest coś za spokojnie, ja się pytam gdzie jest Holger???
OdpowiedzUsuńczekam nn <3
W następnym rozdziale wpadnie Holgier czy za dwa? XD Jest tu za pięknie. Zaraz wparuje braciszek i sie skonczy xD Cudowny rozdział :)Czekam :)
OdpowiedzUsuńCzemu ja mam co rozdzial wrażenie, że w końcu się... no wiesz... jakby to tak ładnie... pokryją? XDDD Przepraszam, ale ta nasza główna bohaterka niby tak twardo stąpająca po ziemi, ale ja ciągle pamiętam, jak nie założyła spodni na koncert, sorry not sorry XDD
OdpowiedzUsuńBoże, Ivan to je stalker! Jego trza się bać! Pewnie zobaczył to zdjęcie z Mią, zaczął się szczerzyć, potarł swoją brodę i doszedł do wniosku, że się za nią bierze...
Ach, te czułości w korku. Gdy on się tak do niej - nie bójmy się tego słowa - dobierał, w aucie koło nich wyobrażałam sobie starszego, łysiejącego pana z medalikiem na szyi, który widząc ów scenę, spojrzał się na niebo, rozłożył ręce i zaczął mówić coś o tym, że młodzież kiedyś taka nie była XDD
Boże, rozpływam się, ta ich gadka z tymi paniami i panami >>>>>> I znowu miałam nadzieję, że coś ten tego, ale nie...
I ten tekst z sypialnią... hehehe
Boże, Ivan, Ty ideale, ugotujesz coś dla niej? I ten tekst o pchle, ja myślałam, że on ma kota czy coś takiego i pchła chodziła po blacie, nie oceniaj mnie pls XDDD
Też się spytam - WO IST HOLGER UND WANN WIRD ER SEIN? Boże, chyba pojebałam coś z tym czasem, ale chciałam się popisać, wiesz, że jesteś moją idolką ;;
Czekam na następny i wysyłam multum buziaczków!
Łoooo ja *.*
OdpowiedzUsuńUśmiecham się przez cały czas :))))
Taki Ivi też fajny XD
Cudo ❤
Czekam na kolejny <3
Buziaki :***
Kneza! Ideale gotujący! *.* Hahaha XD
OdpowiedzUsuńBrakowało mi tu Holgiego, ale mam nadzieje, że w kolejnym rozdziale go zobaczymy? XD
Kurcze, nie wiem jak to robisz ale się śmieje non stop XD
Czekam na kolejny! :*
Kochana, dziś ode mnie bardzo krótko, bo mam kolosalne zaległości i chcę je nadrobić przed rozpoczęciem roku.
OdpowiedzUsuńRozdział jest wspaniały. Bardzo mi się podoba. ♥
Może nie było tutaj jakiegoś bum i było względnie spokojnie, ale tylko względnie, bo Ivan dostarczył nam naprawdę dużo atrakcji. :P
Czekam na kolejny. ^^
Buziaki :*
ten gif awwww :3 kocham
OdpowiedzUsuńjest bałaganiarzem tak samo jak ja hahaha
Knez jako kucharz no kto by sie spodziewał
niech już lecą do sypialni razem czekam na to :D hihihi sceny plus osiemnaście to ja lubie