środa, 11 stycznia 2017

vierundzwanzig

- Błagam, nie wyprawiaj żadnych dzikich imprez i nie spal domu - prosił brat, kiedy staliśmy na lotnisku, żegnając się przed wylotem państwa Badstuber na Malediwy.
- Myślę, że Donia ma tyle lat, że wie, jak obchodzić się z ogniem, i że jest coś takiego, jak kluby nocne - westchnęła Natascha, kiedy Holger mnie przyduszał. Znaczy się przytulał.
- A ja myślę, że nie - szturnęłam go w żebra, a ten głośno jęknął. Kobieta, przyglądająca się naszej dwójce, wybuchła śmiechem. 
- Idź i wypoczywaj, a nie myśl o tym, co się tu dzieje. Dom masz w możliwie najbezpieczniejszych rękach - wypuściłam go z objęć, po czym pocałowałam w oba policzki. Potem uczyniłam to samo jego żonie i, pożegnana przez nich machaniem, opuściłam lotnisko. Przemierzałam parking, w głowie prowadząc ze sobą inteligentną rozmowę. 
Co ja tu będę robić przez dwa tygodnie? Oczywiście prócz kursowania do Norymbergi i z powrotem oraz wyprowadzania Lexa na spacer po mieście, bo to są za oczywiste plany. 
Zakupy? Gdzie tam, nawet jeśli bym lubiła, to w Stuttgarcie jest niemal to samo. Poza tym w Monachium nie byłam od...od chwili, kiedy uciekłam do Stuttgartu. Pewnie dużo się zmieniło przez ten czas. 
Na dobrą sprawę przecież mogłam zostać w stolicy Bawarii, to miasto także gwarantowało mi studia dziennikarskie. I to niejedne... Aczkolwiek ograniczenia ze strony brata popchnęły mnie do decyzji, która po czasie zapoczątkowała jedną z najważniejszych relacji mojego życia.
Tak, myślę tu o Ivanie. Bo o kim innym? 
Gdybym nie wyprowadziła się do Stuttgartu, to nie zamieszkałabym z Mią, która wówczas poszukiwała współlokatorki do domu, który dali jej rodzice. Gdyby nie to ogłoszenie, to pewnie ciężko byłoby mi ją poznać. Nie znałabym też tego kretyna Jo, dzięki któremu... No... Który wraz ze swoją dziewczyną na moją drogę sprowadził Kneževića, tak najprościej mówiąc.
Ciekawe, bo by było, gdybym została w Monachium. Wróciłabym do Mitcha? Może znalazłby się inny idiota, który chciałby trwać u mego boku dłużej niż to normalne? Chyba że została ta opcja, że przemierzałabym to życie w pojedynkę... W Monachium moi znajomi ograniczali się do dziewczyn piłkarzy Bayernu, które były ode mnie starsze... Albo do młodzików z FCB, którzy tak czy siak byli pod uważną obserwacją mojego brata.
Któraś z tych opcji byłaby wówczas poprawna. Ale zostawmy to gdybanie, przecież to grzech rozmyślać o tym, co nigdy się nie wydarzy! Żyjmy tym, co dzieje się teraz, dniem 22 lipca 2015 roku, pięknym i słonecznym dniem, a nie tym, co mogło być trzycztery lata temu...
Wsiadłam do auta brata, które jest zdecydowanie większe od mojego Porsche i było w stanie pomieścić te wszystkie bagaże, jakie moja bratowa postanowiła ze sobą zabrać. Osobiście to dla mnie szaleństwo, no ale co kto lubi...
Potrząsnęłam głową, odrywając się od czegoś takiego, jak myślenie. Podobno miłość odbiera tę zdolność... Śmieszne. W cholerę bardzo. Chyba jestem wyjątkiem od tej reguły, bo ostatnio za dużo myślę.
O dosłownie wszystkim  zaczynając na głupich błahostkach, a kończąc na swojej przyszłości. Jedynym jej pewnym elementem na dobrą sprawę jest Ivan. On się ode mnie nie oklei, tak samo jak ja od niego. Szczerze? Nawet nie chcę, aby tego robił. Szaleję za nim, jak gówniara. Albo jak nastolatki za Bieberem.
Chociaż nie. Ja jestem gorsza od nich. Zdecydowanie. Już mu współczuję.
Zaśmiałam się sama do siebie, kiedy usłyszałam piknięcie, które oznaczało, że ktoś napisał. Chyba nie muszę mówić, kto był autorem wiadomości?
Ivi: Braciszek odstawiony?
Nie zdążyłam odpowiedzieć na pierwszą, a przyszła druga. A chwilę po drugiej trzecia. Wywróciłam oczami, śledząc wzrokiem po tekście.
Ivi: Bo czekam z niecierpliwością u Nono i nie wiem, czy się pokazywać w tamtej okolicy
Ivi: Może jestem tam poszukiwany listem gończym, a dla mojego mordercy Holger wyznaczył nagrodę?
Parsknęłam śmiechem na treść tej ostatniej. Faceci to jednak mają pomysły...
ja: A może Natascha i Holger nigdzie nie wyjeżdżają, mój braciszek wie, że Cię do siebie przygarnę i sam się z Tobą rozprawi?
Na odpowiedź czekałam raptem kilka sekund.
Ivi: ... Żartujesz sobie teraz ze mnie
Ivi: CO JA CI TAKIEGO ZROBIŁEM
Ivi: Zostaję u Nono.
ja: Ochronię Cię 😏
Ivi: Będziesz moim rycerzem? OMG😍
ja: Swojego nie umiem znaleźć, to zostanę czyimś... To jest plan
Ivi: ... Śmieszku 
ja: Twój śmieszek 💕
Kolejna wiadomość sprawiła, że chciałam się roztopić z ogarniającej mnie euforii. Chyba nigdy nie przyzwyczaję się do tego, jaki jest wobec mnie. 
Ivi: Tylko mój 🙊
ja: A mama? 
Ivi: Miała Cię przez dwadzieścia jeden lat, teraz pora na zmianę. 
Jednakże później cała aura romantyczności poszła w siną dał, kulturalnie mówiąc. Nie byłby sobą, gdyby nie pokazał swojej gorszej strony. 
Ivi: To mogę przyjeżdżać? Chcę otrzymać swój zaległy prezent urodzinowy 😏
Napalony... Boże, co ja mam z tym facetem? 
ja: Pięć minut temu jeszcze ubolewałeś nad tym, czy będziesz żył, a teraz co? 
Ivi: Na to zawsze jestem gotowy, kochanie, jeszcze się o tym nie przekonałaś? 
ja: Czasem jednak mógłbyś się wstrzymać z samczymi zapędami. Fajnie jest mieć normalnego chłopaka 
Ivi: Dotychczas nie narzekałaś 
ja: Nie narzekam, chwilami mnie przerażasz
Ivi: Takiego mnie kochasz 😘
ja: Mam inny wybór? 
Ivi: Oczywiście, że nie
Ivi: Będę niedługo, nic beze mnie nie rób! 
Boże, widzisz i nie grzmisz... Odłożyłam telefon na fotel pasażera, po czym zabrałam się za opuszczanie lotniskowego parkingu.

powodzenia u Smerfów, Staruszku!💕 bądź zdrowy i pokaż wszystkim niedowiarkom, na co Cię stać! 🙏
rozdział taki trochę szybki, co nie? śmieszkowaty w sumie też...;p

6 komentarzy:

  1. Kurczę faktycznie szybki rozdział :D Holger bardziej jak ojciec z tymi radami hahaha, no i Ivan awww jacy oni są kochani ❤ czekam na kolejny, pozdrawiam 😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie śmieszki z tej dwójki nono
    Niedługo mama mi zabroni to czytać bo oni tacy szaleni XDDDDDD
    Cudo ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha, boski rozdział :D Ivan kojarzy mi się trochę z moim Stefkiem. Dwa napaleńce haha :D
    czekam na kolejny, buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. jak nastolatki za Iglesiasem* XDDD
    Kocham ten rozdział haha ;D
    Te SMS-y XDD
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. onie, te smsy haahah XD <3
    A Holger nadal taki nadopiekuńczy..nic sie nie zmieniło :D
    czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Holger Ty stary dziadziu! XDD Jaki on opiekuńczy! ^^ Boże, uwielbiam go i Ivana i jego laseczkę :D
    Uśmiałam się czytając tego rozdziała, że sobie jeszcze kilka razy poczytam xd
    Czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń