środa, 23 listopada 2016

achtzehn

Może miałam dziś wypite. Może nie. Trudno, Mia dziś prowadzi. Przecież jakoś musimy dostać się do domu. 
Może jednak wypiłam dziś trochę za dużo, bowiem odczuwałam skutki spożycia za dużej ilości alkoholu - niesamowicie bardzo szumiało mi w głowie.
Aczkolwiek jakoś wydostałam się za lokal i oparłam się o barierki. Pochyliłam się, głęboko zaciągając się świeżym, nocnym powietrzem. Nadal mi dudniło i pulsowało wewnątrz, ale miałam wrażenie, że dolegliwości odrobinę zelżały.
Przysiadłam na chłodnej płycie, opierając głowę o metalową rurkę. Wyciągnęłam telefon, schowany w kieszonce spodenek, i wcisnęłam klawisz blokady. Uśmiechnęłam się, widząc Ivana i siebie na ekranie. Przejechałam palcem po nim i wpisałam hasło, aby odblokować urządzenie.
W sumie to nie wiedziałam, co robiłam. Nie byłam chyba do końca tego świadoma.
Weszłam w książkę telefoniczną i wyszukałam w liście numer do Ivana. Mniejsza z tym, że jest prawie trzecia nad ranem. Tym bardziej mniejsza z faktem, że nie jestem do końca świadoma swojego postępowania.
Przyłożyłam telefon do ucha i wsłuchałam się w przeciągłe sygnały, dopóki nie odezwał się ten głos. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
~ Misia? Jesteś świadoma tego, która jest godzina? ~ z tonu dało się wywnioskować, że go obudziłam. On i nie imprezowanie? No proszę, jednak to możliwe...
- Jestem tego świadoma tak samo bardzo, jak tego, że Cię kocham - o tak, to prawda. Potwornie prawdziwa prawda.
~ Jesteś pijana, prawda? ~ no halo, czy ja brzmię jakbym była nietrzeźwa?
- Czy to, że wypiłam, musi znaczyć, że to, co mówię nie jest prawdą? - nie powiem, że się nie wkurzyłam. No ale... W sumie gdybym była trzeźwa, to wątpię, czy zdołałabym się zebrać, aby powiedzieć to... Na głos.
~ Porozmawiamy, jak wytrzeźwiejesz.
- Chcę teraz z Tobą porozmawiać...
~ Teraz to czekasz na Mię i wracasz do domu ~ ten stanowczy ton... Na pewno był zły. ~ Porozmawiamy rano ~ ...i nie czekając na mój jakikolwiek sprzeciw zakończył połączenie.
Super, zjebałam. Standardowo. Jak zawsze.
Momentalnie wytrzeźwiałam do końca. I dotarło do mnie to, co właśnie zrobiłam. 
Odłożyłam telefon i ukryłam twarz w dłoniach. Czy zawsze, jak jest już nawet dobrze, to muszę coś odwalić? Coś, przez co potem to, co było, się rozsypuję? Bo przecież teraz na pewno spierdoliłam otwarcie to, co budowałam ostatnimi dniami czerwca. Na dziesięć dni przed wydaniem się mojej największej tajemnicy na najważniejszym dniu dla mojego jedynego brata. Świetnie, Domi, wygrałaś tytuł Przegrywa Stulecia.
W pewnej chwili poczułam na swoim ramieniu dłoń. Kobiecą. To na pewno zaalarmowana przez Chorwata przyjaciółka.
- Mia, zabierz mnie do domu - szepnęłam ledwo słyszalnie.

Obudziłam się w południe z potwornym bólem głowy. I z jeszcze większym uczuciem beznadziejności. Pamiętałam wszystko, co się działo minionej nocy. Każde słowo, jakie padło; to, ile wypiłam... Ten piekielny telefon, który najpewniej wszystko przekreślił...
Aczkolwiek nie żałowałam tego, bo... Bo to prawda. W końcu uświadomiłam sobie to, że... że go kocham. Go, tylko go. Nikogo innego. Ale teraz...
Z rosnącej obawy przed najgorszym wyrwało mnie donośne piknięcie, oznaczające nadchodzącą wiadomość.
Ivi: Wejdź na skype'a.
Łoo, trochę mnie to zaskoczyło, bowiem mało kiedy używaliśmy tej formy komunikacji. Co mogło to zwiastować? Nowa forma kończenia...związku?
Odpisałam mu krótkie "Tylko się mnie nie przestrasz" i włączyłam potrzebną na tę chwilę aplikację. Wcisnęłam opcję wideopołączenia z Knezą i czekałam, aż odbierze.
Odruchowo się uśmiechnęłam, widząc jego twarz na ekranie telefonu. Mimowolnie też odwzajemnił ten gest, aczkolwiek miałam przeczucie, że najgorsze to dopiero przed nami...
- Dzień...dobry?.. - powiedziałam niepewnie, nie spuszczając wzroku z urządzenia.
~ Dla Ciebie nie wygląda za dobrze... prawda? ~ oh, Sherlocku, trudno się domyślić.
- Kac-morderca... - westchnęłam ciężko, spuszczając wzrok. Co mam mu niby powiedzieć? Wtedy byłam bardziej odważna...
Milczał. Czekał, aż powiem coś bardziej sensownego. Ale czy się doczeka?.. Zdecydowanie brak mi odwagi... 
- Nie mam odwagi, aby rozmawiać o uczuciach... - szepnęłam ledwo słyszalnie. - Na pewno nie na trzeźwo. 
~ Rozwiń tę myśl ~ jego ton był spokojny, pewny i...potwornie kojący. Ale nie na tyle, abym zebrała się na odwagę i powiedziała mu to, co siedzi we mnie. To, że go kocham i nie chcę, aby znikał z mojego życia. 
- Nie potrafię... 
~ A próbowałaś? ~ zaprzeczyłam. ~ Więc teraz masz na to odpowiednią okazję. Spróbuj to wszystko z siebie wyrzucić. Jakby mnie nie było, co w sumie jest prawdą ~ zaśmiał się zdawkowo. 
Siedziałam w ciszy dłuższą chwilę, próbując dostosować się do jego rady. 
- Jestem tchórzem... Niesamowicie ogromnym tchórzem, który potrzebuje alkoholu do tego, aby być odważnym... - nie kleiło się to, już miałam się poddać i rozłączyć. Albo on mógł ułatwić mi to zadanie i sam zakończyć połączenie. Tymczasem nie, było wręcz przeciwnie. Patrzył się uważnie, w bodajże ekran telefonu, a jego twarz przyozdabiał jeden z najbardziej uroczych uśmiechów, jakie posiadał. Gest, który... w pewien sposób dodał mi siły.
- Co mam Ci powiedzieć? Namieszałam w Twoim życiu i to potwornie... W swoim mieszam non stop, więc to dla mnie żadna nowość. Ale... Ty też u mnie namieszałeś. Przy okazji zburzyłeś mój dotychczasowy świat. Ale... Ale nie żałuję tego, że zawitałeś do niego. Dzięki Tobie stał się lepszy i to o wiele... 
Znów się zatrzymałam, a jego uśmiech stawał się coraz szerszy. W dodatku... miałam wrażenie, że jego oczy błyszczą.
- Po prostu... Nie umiem się zebrać na tyle, aby...aby powiedzieć Ci, jak ze mną jest naprawdę.
~ Już to zrobiłaś ~ szepnął słodko. ~ Aczkolwiek jeszcze nie do końca.
- Nie do końca? - pochwyciłam temat. Zmarszczyłam brwi, zastanawiając się, o co mogło mu chodzić. 
~ Nie. Ale chcę to usłyszeć osobiście.


Ivan w akcji... chyba od tej gorszej strony XD #kochamwspominki #2012/13
nie mogłabym im tego zrobić, błagam XD ale niedługo zacznie się robić śmiesznie, he hehe

4 komentarze:

  1. Już drugi dzień biorę się za pisanie komentarza i napisać nie mogę, teraz mam czas więc biorę się do roboty ;D
    Ten ból kac morderca- znam go doskonale haha ;D
    Po pijaku wszystko wszyscy potrafią powiedzieć, a prosto w oczy już nie.
    Czekam aż powie to Ivanowi osobiście!
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uhuhu! Jakie wyznania! :3
    Przyznam rację dziewczynie na górze, że po pijaku to każdy potrafi XD No, ale wierzę że Ivan nie pozostawi tego w spokoju ^^
    Czekam na kolejny rozdział! Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz się boje tego twojego "hehe" XDDDDDD
    Wiesz, że cudowny jak zawsze ❤❤❤❤❤
    Czekam <3
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże kocham ich kocham ich strasznie ❤💙💚💛💜 teraz niech powiedzą sobie to prosto w oczy i będzie awww 😍
    Czekam na kolejny, pozdrawiam 😘
    Ps. To zdj zawsze mnie śmieszy jak je widzę 😂

    OdpowiedzUsuń