Mimo że wyglądałam jak przysłowiowe półtora nieszczęścia, w dodatku wyciągnięte z jakiegoś buszu to...to byłam szczęśliwa. Ale żeby kilka prostych słów tak działało na człowieka?
W o wiele lepszym nastroju wróciłam do domu. A od progu czekała na mnie przyszła bratowa.
- Chodź, szukałam Cię, idziemy na spacer - nie czekając na moją reakcję wyciągnęła mnie z powrotem na zewnątrz. Na całe szczęście byłam na tyle ogarnięta, aby przed moim pierwszym wyjściem założyć jakieś normalne buty, a nie domowe papcie. Co to by było, jakbym w nich została?
Dobrze wiedziałam, czemu mnie wyciągnęła. Chciała wiedzieć, co takiego już spieprzyłam. Chociaż się dziwię, że nie wie, co się stało, przecież wyczai wszystko.
- No to?... - zaczęła rozmowę, kiedy byłyśmy już w bezpiecznej odległości od domu. Sporadycznie słychać było przejeżdżający pojazd.
- No to? - powtórzyłam po niej, a ta spojrzała na mnie pobłażliwie. - Dobra, wiem, co chcesz.
Próbowałam ułożyć w głowie to wszystko, co miałam jej przekazać, choć tak naprawdę miałam teraz kompletną pustkę. To wszystko przez tę rozmowę! Tak po prostu wytrącił mnie tym z normalnego trybu życia... Co on ze mną robi?
- Nie spiesz się, ewentualnie wciśniemy jakiś kit mamie i Holgerowi.
Chwilę się zastanawiałam, jak najprościej to przekazać.
- Ivan...Ivan mnie...kocha? - na sam koniec się zawahałam i wyszło z tego pytanie. Pytanie, na które powinnam znać odpowiedź. Nie powiedział mi tego dosłownie, ale ta rozmowa... Ta rozmowa dała wiele do myślenia i zrozumienia.
Ivan mnie...kocha? Aż dziw, prawda? Mnie przecież się nie da kochać w ten sposób. To jest fizycznie niemożliwe. Ciężko jest uwierzyć mi w to, że tak jest. Trzeba być niezłym idiotą, aby... Aby tym uczuciem darzyć moją osobę. A on nim nie jest, co nie?
- Czemu potraktowałaś to w formie pytania? - Natascha uniosła brwi ku górze, okazując dodatkowo swoją niecierpliwość.
- Po naszej ostatniej rozmowie doszłam do takiego wniosku.
Z jej warg wydobyło się ciche westchnienie. Chyba nie zadowalały ją moje...lakoniczne wypowiedzi. No ale przepraszam, nadal nie jestem w stanie pojąć tego, co się działo kilkanaście minut temu.
- Kiedy spytałam się go, czemu nie zrezygnuje, to ten powiedział, że miłość nie wybiera... On... Gdybym tylko mu powiedziała, że... Że nie chcę, to by zniknął z mojego życia.
Nie chciałam, aby tego robił. Pomimo tego, że to wszystko jest takie pokręcone. Uzależniłam się od niego, od jego osoby. Potrzebowałam go... Piekielnie bardzo.
- Nat, ja się boję. Boję, że to na dłuższą metę nie wypali - wyszeptałam ledwo słyszalnie, a Niemka momentalnie zamknęła mnie w swoim uścisku. Czyżbym znów brzmiała, jakbym zaraz miała zalać całe Memmingen?
- Domi... Zależy Ci, prawda? - zatwierdziłam. O tak, zdecydowanie mi zależy. Mimo tego, że momentami nie panuję nad tą sytuacją i...i tak jak teraz uciekam od rozwiązania 'problemu'.
Szczerze to miałam gdzieś fakt, że stoimy gdzieś na środku chodnika. Miałam też gdzieś to, że nasi sąsiedzi się nam przyglądają. Ogólnie wszystko mi wisiało. Liczył się tylko... Tylko on.
Tak naprawdę nie wiem, czy coś do niego czuję. Szaleję, kiedy go widzę, również szaleję, kiedy go nie ma... Czy to może być... Być miłość? Nie... Nie sądzę. Nie teraz. To o wiele za szybko.
- Nie umiem Ci powiedzieć, czy to, co do niego czuję jest tym właściwym uczuciem... Minęło za mało czasu... - szepnęłam łamiącym się głosem, a z moich policzków pociekły pierwsze łzy, które moczyły jej ramię. Ta gładziła mnie po plecach, próbując mnie uspokoić.
- Mała, nikt Ci nie każe teraz wyznawać, jak bardzo go kochasz... Naprawdę. Ale tym uciekaniem nie ułatwiasz sobie życia.
- Skąd wiesz, czy uciekłam? - czy mój przyjazd tu można było traktować jako ucieczkę? W sumie to tak, nawet trzeba. Bo gdybym zachowała się odpowiedzialnie, to dziś byłabym w całkiem innym miejscu.
- Nie jestem taka głupia, aby się nie domyśleć.
Oh, jestem aż tak łatwa do rozgryzienia?
Od tej rozmowy wszystko było...łatwiejsze. W końcu postanowiłam zadzwonić do Mii, aczkolwiek pewnie wcześniej uczynił to sam Ivan i zdał jej szczegółową relację z tego wszystkiego. Chociaż może nie jest taką pleciugą?
Na "dzień dobry" dostałam od niej srogie kazanie, że zachowuję się jak dziecko, od tak uciekając od otaczającej mnie rzeczywistości. Może miała rację. Może... Nie no, na pewno miała rację. Oberwało mi się nieźle za te trzy dni telefonów, których nie odbierałam. Może i zasłużyłam, ale... Ale to wszystko pozwoliło mi oderwać się od normalnego biegu życia. Mimo iż praktycznie non stop zaprzątałam sobie nim głowę.
~ Przysięgnij mi, że nigdy więcej mnie tak nie wystraszysz ~ powiedziała tonem matki kiedy w końcu wyrzuciła z siebie całą złość na moją osobę.
- Ale przecież Ci pisałam, że masz się nie przejmować.
~ I Ty, głupcze, myślałaś, że dostosuję się do Twojej prośby? Bardzo bolało, jak upadałaś na głowę?
- Niesamowicie - odparłam z sarkazmem. Momentami miałam dość tej nadopiekuńczości. Czy wszyscy muszą być tacy w stosunku do mnie?
~ Boże, jesteś pojebana do granic możliwości.
- Dzięki, dawno nie słyszałam takiego cudownego komplementu.
~ Naprawdę spadłaś z niezłej odległości.
- A żebyś wiedziała - usłyszałam głośne westchnienie po drugiej stronie. Chyba odechciało się jej prowadzić konwersacji na wysokim poziomie.
~ Powiadom, jak będziesz miała w planach wrócić do Stuttgartu. Nie wiem, czy będę wtedy w domu.
- A masz w planach gdzieś wyjechać? - zmarszczyłam brwi, czekając na jej odpowiedź. Ta najchętniej by siedziała tylko w domu!
~ Lecę z Jo i Carlo do Barcelony ~ aż gwizdnęłam z wrażenia. ~ Wiem, też się nie mogę doczekać.
- Kiedy?
~ W tę środę. Dlatego się pytam, czy masz w planach wrócić w najbliższym czasie.
- Mną się nie przejmuj, przecież mam swoje klucze, dam sobie radę.
~ Po Twoich wybrykach śmiem w to wątpić.
- Mia... - westchnęłam ciężko. No wypraszam sobie, jak dojdzie co do czego... Dobra, lepiej zamilknę.
~ Muszę kończyć, jeśli masz w planach wrócić, to wiesz, że masz się odezwać.
tu w przeciągu najbliższych tygodni zacznie się dziać, hehe. :>

bez Ivana i Holgera...no aż dziwnie :D żeby tylko nasza bohaterka podjęła słuszną decyzję... czekam na kolejny, pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńJej ❤❤
OdpowiedzUsuńKocham to, kocham to, kocham ❤❤❤❤
Piękne, cudowne ❤❤
Czekam na kolejny <3
Buziaki :***
Cudowne <3
OdpowiedzUsuńAle jak wyżej pisała to dziwnie bez Holgiera i Ivana to rzeczywiście dziwnie XD
Czekam na kolejny ;*
Mrs. Iglesias
Wlasnie nadrabiam zaległości i ahhh jak tęskniłam za tym opowiadaniem dobrze ze teraz mogę przeczytać więcej niż jeden rozdział naraz.
OdpowiedzUsuńIvan zakochany, niech ona głupia sie cieszy! Ja bym umierała ze szczęścia xd