środa, 2 listopada 2016

sechszehn

Do Stuttgartu wróciłam w środę wieczorem. Mii już nie było, miałam cały dom tylko i wyłącznie dla siebie. Mój powrót o tej porze nie był przypadkowy - nie chciałam, aby czegoś się niepotrzebnie dowiedziała.
W przeciągu tych trzech dni od powrotu do świata żywych utrzymywałam niewielki kontakt z przyjaciółką i...i Ivanem. Tak, z nim też.
W międzyczasie niewiele się działo. Dużo o nim myślałam, ale to ostatnio nie jest żadną nowością. Jego osoba potwornie mnie absorbowała i nie byłam w stanie nad tym panować. Na samo jego wspomnienie uśmiech wkradał się na moją twarz, a w brzuchu...świrowało ogromne stado motyli. Nie dzieliłam się z nikim tymi spostrzeżeniami. Chciałam, aby pozostało to...moją tajemnicą. Na razie.
Wieczorem w niedzielę, tego dnia po rozmowie, Ivan wylądował w Turcji. Z tego, co mi mówił przez telefon, to jest tam cudownie... Chciałam z nim tam być. Naprawdę... Chciałam podziwiać z nim te widoki, oddawać się równie przyjemnym innym czynnościom... Chciałam być tuż obok niego.
W domu czułam się dziwnie samotnie. Nigdy wcześniej nie przeszkadzało mi to, że dookoła jest cicho... Ale wtedy... Wtedy było to niesamowicie uciążliwe. Moją głowę znów przeszywały wspomnienia z samego początku naszej przygody. Ten koncert... Jego wargi, jego dłonie... Wręcz czułam ich dotyk na sobie! Oh, i jak mam z tym teraz wytrzymać?
I tak przez całe trzy dni... Wydawało mi się, że świrowałam, ale to przecież normalne u osoby, która...no właśnie. Czy potrafię to powiedzieć?...
Taka Mia to miała dobrze. Też bym tak chciała. Mieć takiego Johannesa obok, na każde wezwanie. Pomimo tego, jak bardzo nieogarnięty był, to tak mocno panna Bachmann go kochała.
Aczkolwiek z drugiej strony... To było dla mnie coś nowego, przeżywałam to mocniej. Ivan nie był tuż obok, w przeciwieństwie do Mitchella, znaczy się mojego byłego. Długa i skończona historia, do której się nie chce wracać. To, co było między Ivanem a mną, jest czymś zupełnie odmiennym dla uczucia, jakim darzyłam Niemca. Mitchi wtedy jeszcze nie wiedział, co to życie, a Ivi... Mhm...
W sumie to nie żałuję, że dziś nasze kontakty są naprawdę sporadyczne. Każde z nas się zmieniło i nie sądzę, żeby to przetrwało na dłuższą metę. Z tego, co wiem, to Weiser w ciągu ostatnich miesięcy...dość często zmieniał swoje drugie połówki. Chyba dobrze, że to, co między nami było jest już przeszłością.

Przed wyjazdem mówił, że w tę sobotę ma wrócić z powrotem do Norymbergi. Co na to, aby...aby zrobić mu niespodziankę?
ja: Mia, gdzie mieszka Ivan? - wysłałam wiadomość do przyjaciółki w momencie, kiedy wjeżdżałam do miasta oddalonego od Monachium o sześćdziesiąt kilometrów. Z całej siły starałam się, aby przypadkiem nie wysłać tego SMSa do niego, bowiem spaliłabym go na panewce.
Na szczęście nie spieprzyłam, a odpowiedź dostałam po kilku minutach.
Mia: Duisburger Str 18. A po co Ci to do wiadomości, skoro tam już byłaś?
ja: ...czy Ty myślisz, że skupiałam się wtedy na adresie? - Naprawdę, Mia? Naprawdę? Nawet ona by nie zwróciła na takie coś uwagę, więc dlaczego wymaga tego ode mnie?
Mia: No okej, nie wnikam.
Wstukałam dany adres w GPSie i na moje szczęście dostałam informację, że znajduję się w pobliżu ten ulicy. Chociaż to dobre. Zdałam się na irytujący głos babki z urządzenia, która nakierowywała mnie w odpowiednią stronę.
Wewnętrzny strach powoli się przedzierał. Co, jeśli jednak się nie ucieszy z tego, że mnie zobaczy? No ale te jego słowa... To wszystko... Chciałam ujrzeć ich potwierdzenie i to jak najszybciej. W jakiejkolwiek postaci.
Znajome podwórko na obrzeżach miasta. Podwórko pełne wspomnień, na których myśl czułam znajome ciepło oraz ścisk, tam, w środku.
Zgasiłam silnik, po czym jeszcze chwilę siedziałam w środku auta. Myślenie nad tym, jak to wszystko rozegrać nie było zbyt dobrym pomysłem, ponieważ z każdą kolejną chwilą nachodziły mnie coraz większe wątpliwości... O nie. Teraz, albo nigdy, Domi.
Pospiesznie opuściłam samochód, który zablokowałam. Jeszcze byłam na tyle świadoma, aby nie zapomnieć o tak trywialnych czynnościach, jak uchronienie się przed kradzieżą. Baleriny prędko odbijały się od kamiennej płyty chodnikowej, kierując się w stronę bramki, prowadzącej do jego domu.
Po drodze usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości.
Ivan: Co moje Słoneczko porabia? - Oh, gdybyś tylko wiedział... Uśmiechnęłam się, chowając urządzenie z powrotem do kieszeni sukienki. Wspięłam się po dwóch schodkach i energicznie nadusiłam dzwonek do drzwi.
- Phil, mówi... - momentalnie urwał, widząc, że to ja goszczę po drugiej stronie drzwi, a nie jeden z jego znajomych. Jego twarz rozświetlił szeroki uśmiech. Zlustrowałam go od góry do dołu. Miał na sobie jedynie krótkie spodenki... Przygryzłam wargę, z ogromną trudnością przenosząc spojrzenie na jego twarz.
- Niespodzianka? - uniosłam jeden z kącików ust ku górze, uśmiechając się zawadiacko. Wyciągnął ręce przed siebie, chwytając w nie moje nadgarstki, dzięki czemu bez problemu mógł wciągnąć mnie do środka. Bez niczego pchnął mnie na ścianę, po czym naparł swoimi wargami na moje. Wyszamotałam ręce z jego uścisku i wplotłam palce w jego włosy, oddając każdy z pocałunków. Jego palce zaś zacisnęły się wkoło moich bioder, przyciągając je bliżej jego ciała.
- Niesamowicie miła niespodzianka - wyszeptał pomiędzy pocałunkami. Drzwiami nikt się nie przejmował, ale czy były one wtedy ważne?
Nasze nosy stykały się ze sobą, a oczy utrzymywały kontakt. Jego dłonie błądziły po moich plecach, powodując przyjemne dreszcze, przeszywające moje ciało...
- Tęskniłam... - nawet nie wiem, kiedy wydostało się to z moich warg. Wiem, że wtedy muskałam opuszkami palców lekko zarośnięty policzek. Przechylił głowę odrobinę na bok, cmokając moją dłoń. Przyznałam się.
Znów czułam ciepło jego warg na swoich. Dłonie przeniosły się na przód jeansowej sukienki, w pobliżu guzików. Moje krążyły po jego plecach.
Jęknęłam cicho, kiedy jego wargi odsuwały się od mojej szyi, pozostawiając po sobie ślad w postaci malinki.
- Jak bardzo tęskniłaś? - podchwycił wątek, uśmiechając się zadziornie. Chciał to usłyszeć.
- Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tego, jak bardzo... Zachowałam się dziecinnie, wiem. Ale to pozwoliło mi przetrawić tę sytuację jeszcze raz... - na chwilę urwałam, a jego oczy wręcz mnie świdrowały. Czekał na dokończenie mojej wypowiedzi  - I chcę tego.


okej, jestem tak późno, za co przepraszam! jednakże wiecie, blogosfera to coś dla mnie odprężającego, gdzie udaję się w chwili, kiedy spełnię swoje obowiązki (FiS, świeżo zaczęte prawko... jeszcze jestem przed odrabianiem lekcji!) nie myślcie sobie, że o Was zapominam!

4 komentarze:

  1. No to mu zrobiła niespodziankę :D bardzo fajny rozdział, już nie mogę się doczekać kolejnego :D pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh jaka urocza końcówka, nawet nie masz pojęcia jak się rozpłynęłam pod wpływem tej chwili *.* Chce więcej takich końcówek :D
    Rozdział świetny kochana i już czekam na ciąg dalszy ich przygód ^^
    Buziaki kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Boooooże kobieto jak ja to kocham!!!!!!!! ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤
    Zaraz oszaleje no! XDDDD
    To jest zajebiste! ❤
    Cudowne! ❤
    Piękne! ❤
    Wspaniałe! ❤
    Czekam na kolejny <333
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku zazdroszczę tak bardzo jej zazdroszczę! Nie wiem czy gdybym ja tak zjawiła sie pod drzwiami mojego chłopaka czy zrobiłby tak jak Ivan. A bardzo bym chciała zeby tak zrobił ahhh :3
    Kibicuje tym zakochancom. Oby jak najwiecej pikantnych scen z nimi.
    Weny i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń