środa, 14 września 2016

neun

Na zewnątrz powiewał delikatny, nocny wiaterek. Szczerze, to nawet nie wiem, gdzie Ivan wyparował. Jedno jednak jest jasne - był wściekły. Nie tyle co na mnie, a na Juana, a szczególnie na to, że zdążył jeszcze kilkakrotnie zadzwonić. Przed swoim wyjściem powiedział, że idzie pobiegać, a potem złożył na moich wargach krótki pocałunek i zniknął. Nie ma go już dobre pół godziny...
Tyle się wydarzyło, a byliśmy tu razem raptem od kilkunastu godzin. Dawno nie odczuwałam takich ciągów do drugiego człowieka. Naprawdę.
Ale... To bylo niedorzeczne. Nie powinno mieć miejsca! Ile my się znamy?! Takie rzeczy w końcu dzieją się tylko w książkach, a nie w rzeczywistości...
Nie powinniśmy tak postąpić. To nie powinno mieć miejsca, powtórzyłam w myślach. Ile my mamy lat?
- Wejdź do środka, zaziębisz się, siedząc tak ubrana - jego nad wyraz łagodny głos wyrwał mnie z zamyśleń. Tyle odmian go już dziś słyszałam... Czuły, stanowczy, pełen agresji, opanowany i nieopanowany...
Podniosłam się z drewnianej podłogi i wróciłam do środka. Jego ramiona ciasno mnie oplotły w chwili, kiedy przekroczyłam próg salonu.
- Gdzie byłeś? - zapytałam, nawet nie licząc na odpowiedź.
- Musiałem odreagować.
Zacisnęłam wargi, a on pogładził mnie po włosach.
- Chodźmy spać - zarządził, chwytając mnie za rękę i prowadząc do swojej sypialni. - Chyba nic nie masz przeciwko..?
- Chyba nie - szepnęłam nerwowo. Tak naprawdę nie wiedziałam, czy byłam na to gotowa. Czy ja na coś w ogóle jestem przygotowana? Z nim szczególnie?
Odchylił kołdrę dwuosobowego łoża i zajął na nim miejsce. Ochoczo poklepał wolne miejsce. Nieśmiało uusiadłam obok niego.
- Jeśli tego nie chcesz, to nie musisz. Nie zmuszam Cię do niczego.
- Chcę - powiedziałam cicho, powoli zdejmując z siebie szlafrok. Uśmiechnął się, po czym jego dłonie zasiegnęły przed siebie, aby mi pomóc.
Złapał moje ręce i przeniósł je w stronę swojego brzucha. Zacisnęłam palce na materiale koszulki i pociągnęłam go do góry. Poczułam suchość w gardle, aż chciałam ucałować te mięśnie!
Opadł na materac, spoglądając na mnie wyczekująco. Zachichotałam, kładąc się obok. 
- Nie powinniśmy trochę inaczej leżeć? - wymruczałam, przejeżdżając opuszkami palców po brzuchu. Czułam przyjemne mrowienia pod palcami i w dole brzucha.
- Nie, nie sądzę - odparł ze śmiechem, przeciągając mnie na siebie. 

Gdy się obudziłam, byłam sama. Mojego towarzysza gdzieś wywiało, co pozwoliło mi wrócić do przerwanych wczoraj rozmyślań. 
Czy my aby na pewno postępujemy dobrze? Tak przecież nie zachowuje się żadna normalna para, jeśli nas i nasze relacje można tak określać rzecz jasna...
Nie wiem, co do niego czuję. Muszę wyjechać. Sama. W najbliższym czasie. Pomyśleć. Przetrawić to wszystko...
Cholera, jest jeden problem. Przecież nie mogę, studia... Tylko one stanowią największy problem.
Narzuciłam kołdrę na głowę, może się jakoś ukryję przed tą całą rzeczywistością. To wszystko jest za szybkie, tyle się dzieje... Muszę odpocząć.
Usłyszałam ciche skrzypienie drzwi. Starałam się spokojnie oddychać, aby się nie zdradzić z tym, że nie śpię. Jednak na marne. Odchyliłam materiał, nieśmiało wyściubiając głowę za nią.
- Dzień dobry, Księżniczko - rzekł z uśmiechem, trzymając na kolanach tacę ze śniadaniem, czyli naleśnikami z nutellą i bitą śmietaną, obsypane truskawkami. Obok stały dwa kubki z ciepłą herbatą. 
W dodatku był w samych bokserkach, ubrany dokładnie tak, jak kładliśmy się w nocy do łóżka. Czego chcieć więcej? 
Odruchowo się uśmiechnęłam słysząc to "Księżniczko". To takie słodkie.
- Co powiesz na zdrową bombę kaloryczną na umilenie poranka?
- Z największą przyjemnością - podciągnęłam się do pozycji siedzącej, zrzucając z siebie kołdrę na podłogę. Przysunęłam się jeszcze bliżej, a on podał mi kubek, z którego upiłam trochę napoju.
Wzajemnie się karmiliśmy śniadaniem, Było pyszne! Mieć takiego zdolnego kucharza obok siebie praktycznie cały czas, mmm... 
Umazał mnie kilkakrotnie śmietaną, po czym "czyścił" to swoimi miękkimi wargami, przez które się roztapiałam. Co on wyprawiał z moim ciałem i duszą to przechodziło ludzkie pojęcie...
- Oh, już nie ma? - zapytałam ze smutkiem, widząc, jak zgarniałam ostatni kawałek truskawki, po czym przejechałam nim po jego dolnej wardze, aby na końcu wylądowała w jamie ustnej chłopaka.
- Jeśli chcesz, mogę dorobić - odpowiedział ochoczo.
- Chciałabym... - właśnie, co bym chciała? - Chciałabym, abyś został - szepnęłam cicho, bawiąc się prześcieradłem. Czy ja właśnie teraz przyznałam się do swoich pragnień?
Objął mnie, opierając swoje czoło o moją skroń.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem - powiedział tym samym tonem, słodko cmokając mnie w policzek. Wtuliłam się w niego, mając dziwne przeczucie, że wszystko jest na swoim miejscu. Ja, w jego objęciach, on przy mnie... Czułam dziwne przywiązanie... Takie nierozerwalne... 
Wcisnęłam głowę w zagłębienie między jego ramieniem, a szyją i wgramoliłam się na jego kolana. 
- Nigdzie nie odchodź... - poprosiłam, nie podnosząc wzroku. Nie wiem, czy chciałam widzieć jego reakcję na te słowa...
- Nie odejdę - szepnął mi we włosy. - Dopóki sama nie będziesz tego chciała.

Znów leżeliśmy na łące za jego domem. Wtuleni w siebie, tacy szczęśliwi. Do czasu.
Ivan warknął, gdy tylko poczuł wibracje nowej wiadomości. Ale humor zaraz mu się zmienił, gdy tylko odczytał jej treść.
Jęknęłam, słysząc Stehtisch Freestyle, które mam na dzwonku. Próbowałam sięgnąć do tylnej kieszonki spodenek, ale przerwał mi jego spanikowany głos.
- Nie odbieraj, proszę Cię - pokazał mi swojego iPhone'a, w którym było napisane wielkimi literami, "Holger tu jest". Od Mii. O kurwa, on jest w Stuttgarcie.
Ręka momentalnie mi zamarła, podobnie jak ciało.
- Co robić? - szepnęłam, spoglądając na niego. Jego oczy były przepełnione strachem. On się boi? Niby czego? - Będzie wydzwaniać do skutku. A jeśli wyciśnie od Mii, gdzie jestem...
- Rozmawiałem z nią o tej sytuacji - zaśmiał się krótko. - Stwierdziła, że oszalałem, ale cóż, wolałem być gotowy na wszystko, absolutnie.
Spojrzałam się na niego pytająco.
- Mia miała mu przekazać, że wyjechałaś, musiałaś odpocząć od tego zgiełku, ale nie chciałaś mu zawracać głowy i nie powiadomiłaś go o tym - to się wydawało logiczne. I było dokładnie tym, co zamierzałam uczynić.
Piosenka skończyła grać, czyli na chwilę dał sobie spokój. Na chwilę.
- Po prostu postaraj się brzmieć przekonująco, da Ci spokój. A przynajmniej powinien.
Zacisnęłam wargi, wyciągając smartfona, w oczekiwaniu na kolejny telefon.
- Boję się - nie podnosiłam tonu. Smutno kiwnął głową, dłońmi ujmując moją twarz.
- Przy mnie nie masz czego - zapewnił mnie, a ja zaśmiałam się w duchu kpiąco. Czy on jest świadomy tego, do czego jest zdolny mój brat?


bycie chorym ma swoje dobre strony - przynajmniej odpoczywam sobie od ludzi i mogę bez niczego pisać do fanfików (co robię zawsze aż w nadmiarze) 
i przynajmniej jestem w miarę wcześnie, a nie bóg wie o której D:

5 komentarzy:

  1. Braciszek ;____; 3 razy nie!
    Oni są normalnie cudowni ❤
    Czekam na kolejny ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. No w końcu doczekałam się Holgera ! 💜
    Ciekawe co wyniknie z tej sytuacji :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. O jej *.*
    Jak ty mnie umiesz zaczarować :DD
    Cudo ❤
    Czekam na kolejny <333333
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  4. ja kocham Ivana <3 poznałam go dopiero dzięki twojemu opowiadaniu ale już go kocham
    zachowuje sie jak idealny chłopak, ahhh :3
    coś czuje, że brat namiesza i już jestem mega ciekawa jak to zrobi
    oby tylko nic między naszmi zakochańcami się nie zepsuło
    czekam na kolejny, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć Kochana! :)
    Chcę Cię bardzo przeprosić, bo powinnam tutaj być najpóźniej 15 września, a nawet i wcześniej, bo poprzednie rozdział pojawił się wcześniej, ale niestety nie miałam na to kompletnie czasu. :( Oczywiście wszystko nadrobiłam. :)
    Co mogę powiedzieć o tymże rozdziale?
    Mistrzostwo świata! ^^ Bardzo mi się podoba. ♥
    Nie wiem czy cieszyć się na wizytę braciszka czy też nie... Wiadomo, jaki bywa opiekuńczy, czego wyraz dał niejednokrotnie... Coś mi się wydaje, że gdybyś nie miała ku niemu jakichś konkretnych planów to nie sprowadziłabyś go. ;)
    Ivan? Słodki jest... Naprawdę zaczyna mi się podobać. :D
    Z niecierplwiosćią czekam na kolejny i mam nadzieję, że pod nowym będę już na czas. :)
    Buziaki ♥ :*

    OdpowiedzUsuń