środa, 28 września 2016

elf

Z każdą chwilą było coraz lepiej. Pięć dni, które nam pozostało, minęło jak z bicza strzelił... Poznałam go z całkiem innej strony. Tej lepszej. I to o wiele. Nie chciałam się z nim rozstać...
Jego matka to cudowna kobieta. Gdy tylko zobaczyła mnie w towarzystwie swojego syna... Cieszyła się jak nigdy. Przy okazji poznałam jego starszą siostrę, Anę, oraz jej malutką córeczkę, Larę. Wspaniała rodzina! Cały czas czułam się przez niego obserwowana, a szczególnie chyba wtedy, gdy bawiłam się z małą. Jego siostra myślała, że nie usłyszę tego, jak zachwycała się mną w towarzystwie małej. A także tym...żebyśmy się dorobili takiego malucha.

- Ale naprawdę nie chcę wracać - westchnęłam, gdy zatrzymywał się przed wjazdem na nasze podwórko. Zaśmiał się uroczo.
- Ja też. Będzie mi brakować tego wszystkiego... - westchnął, przenosząc na mnie wzrok.
- Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy.
- Czy to brzmi jak pożegnanie? Nie zaprosisz mnie do środka? - zasmucił się.
- A chcesz? - spojrzał na mnie z pobłażaniem. - Głupie pytanie. Idziemy?
- Na co jeszcze czekasz? - zgasił silnik i opuścił wóz, po chwili otwierając mi drzwi. Złapał mnie za rękę i razem poszliśmy do środka. Powinnam się zdziwić, widząc Mię i Jo na kanapie, razem, bez ubrań... Ugh, wystarczy. Wybuchli gromkim śmiechem, a ja wtuliłam głowę w pierś Ivana.
- Ubierzcie się, a nie tak stoicie i się gapicie jak sroki w słup - zamilkł, a ja słyszałam ruch w pomieszczeniu. - Już możesz patrzeć, zniknęli - szepnął mi na ucho.
- Mogliby chociaż drzwi zamknąć, a nie - jęknęłam, a jego śmiech przybrał na sile.
- No właśnie, my tak robiliśmy - ukryłam twarz w dłoniach, tłumiąc śmiech.
- Co? Co ja słyszę? - Mia wyłoniła się zza drzwi, wyraźnie zaskoczona.
- To, że my nie popełniliśmy Waszego błędu - przyjaciółka wytrzeszczyła oczy. Tydzień temu też bym tak zareagowała, gdyby ktoś powiedział mi, co będę robić przez ten tydzień w jego towarzystwie. A dziś? Mmm...
- Wieczorem pogadamy - pogroziła palcem, wychodząc już ubrana. Minęła nas i przeszła do kuchni. Pociągnęłam Knezę za sobą i posadziłam go przy ladzie. Sięgnęła do szafki i podała mi dwie koperty. W międzyczasie tuż obok Iviego dosiadł się Johannes.
- Jedna jest od Holgera, a druga od Nataschy - uniosłam pytająco brew ku górze. - Właśnie po to przyjechali. Zdziwili się, że Cię nie ma. A Holger... Lepiej o nim nie wspomnę. Otwórz już, chcę się dowiedzieć, co za wiadomość do przekazania miała Ci Nat.
- A od Holgera wiesz? - kiwnęła głową na zatwierdzenie. O cholera, czy to już? Serio teraz, braciszku? Chcesz afery na własnym weselu? - Kiedy?
- Otwórz, a się dowiesz.
- Ale co 'kiedy'? - wtrącił Ivan. Spojrzałam na niego, rozrywając kopertę, na której było napisane ozdobnym charakterem pisma "Zaproszenie". Bez słowa mu ją podałam. Rozwarł wargi i momentalnie pobladł.
- Tak, dostaliśmy zaproszenie - oznajmiłam, kiedy odczytałam nieme "Tylko nie mów, że i ja tam mam iść". - Podobno się nie boisz.
- O mój boże, to za pięć tygodni - jęknął. - Musimy się przygotować. 
- Coś sugerujesz? - uniosłam pytająco brew ku górze, a on się zaśmiał, po czym cmoknął mnie w usta.
- Nic, kochanie.
- Taką mam nadzieję - Mia patrzyła się na nas nieźle zdziwiona, a Jo się tylko brechał z jej miny. - Natascha pewnie tam wrzuciła informacje dotyczące wieczoru panieńskiego - zaśmiałam się w stronę przyjaciółki. - Aż nie mogę się doczekać, co tam się będzie działo - nieświadomie, a może świadomie chciałam wzbudzić zazdrość u niego. Chyba mam do tego prawo, nieprawdaż?
W odpowiedzi głośno chrząknął. Wybuchłam gromkim śmiechem.
- Toż żartuję - zmierzwiłam mu włosy.
- Taką mam nadzieję.
- Widzę, że przez ten tydzień dużo się działo... - słusznie zauważyła, a raper tylko pokiwał głową z uznaniem. On wiedział. Rozumiał. 
- Pierwsze dwa dni to dopiero były... - rozmarzyłam się na samo wspomnienie tych namiętnych chwil. - Ogólnie, przez ten tydzień czułam się jak w telenoweli, wszystko się działo.
- Ale wszystko dobrze? - spytała z troską, jednocześnie wrogo się wpatrując w Chorwata. Sama go poleciła, a jak co do czego, to proszę.
- W jak najlepszym porządku - złapał moją rękę, która leżała na ladzie. Uśmiechnęłam się do niego czule. Uwielbiałam takie drobne gesty.
Niedługo potem nadszedł czas pożegnania. No nie będzie w końcu siedzieć cały czas ze mną, co nie? Jeszcze nie pora na to. Jeszcze...
- Będę tęsknić - szepnęłam, stojąc oparta o ścianę. Stał przede mną, opierając dłonie o ścianę między moją głową.
- Ja też - oparł swoje czoło o moje.
- Kiedy wyjeżdżasz do Belek? - powiedz, że jutro, poprosiłam w myślach. Muszę jak najszybciej wyjechać, a on nie może o tym wiedzieć. Przecież Mia się mu poskarży jak nic, jeśli zniknę. W środę mam najważniejszy egzamin w ciągu roku, potem mogę wyjechać. Trudno, jeśli się dowie.
- Za tydzień - cmoknął mnie w usta. Za tydzień? Dopiero?... Jak ja mam wytrzymać? - Nie powinnaś się przygotowywać do egzaminu?
- Wystarczą mi powtórki, nie po to kułam cały rok - zapewniłam go. - Jak chcesz, to już leć. Długa droga Cię czeka.
- Łóżko bez Ciebie będzie takie zimneeee - wysunął dolną wargę nad górną.
- Będziesz musiał je ogrzaaaaać - trąciłam palcem jego nos. - Za dwa tygodnie się zobaczymy - zapewniłam go.
- Będę musiał wytrzymać - uśmiechnął się smutno, po czym mnie pocałował. Długo i namiętnie. - Zobaczymy się za dwa tygodnie - jeszcze raz je musnął, po czym mocno przytulił. Wydawało mi się, że chciał coś powiedzieć, ale w ostateczności się wstrzymał. - Do zobaczenia.
- ...Pa - posłałam mu w powietrzu całusa, a on opuścił mój dom.
Chwilę stałam w drzwiach, patrząc się, jak odjeżdża, po czym poczułam, jak Mia przytula się do mnie od tyłu.
- I jak było? Bo Twoja wcześniejsza odpowiedź mnie nie usatysfakcjonowała.
Wywróciłam oczami i wróciłyśmy do środka, gdzie czekała na nas lampka wina i dwa kieliszki. Dobrze się przygotowała na to przesłuchanie, pomyślałam.
Nalała czerwonej cieczy do naczyń. W międzyczasie opowiadałam jej o wszystkim: o telefonach od Holgera; o spotkaniu jego przyjaciół z Norymbergi; o tych chwilach na łące za jego domem... Ale pominęłam jedną ważną rzecz: to, co działo się na kanapie w salonie, oraz wieczór drugiego dnia pobytu.
Śmiała się do rozpuku, gdy opowiadałam jej różne anegdoty, czy o wizycie u jego rodziców. Spodobały się jej słowa Any, a także moje reakcje na niego.
- Ale dalej uważam, że to za szybko - zacisnęłam wargi.
- Mała, teraz "odpoczniesz" sobie od niego. Przemyślisz wszystko, otrzeźwiejesz. Dobrze wiesz, że chcę dla Ciebie jak najlepiej.
- Wiem - przytuliłam się do niej. Przypomniało mi się. - Muszę dać znać Holgerowi, że żyję.
- Słuszna uwaga. Leć, pogadamy potem.
Uciekłam do siebie i wyciągnęłam telefon, który chwilę potem przyłożyłam do ucha. Odebrała Natascha.
- Hej, skarbie! Masz tam gdzieś mojego braciszka?
~ Aha, czyli ze mną nie chcesz rozmawiać? ~ zaśmiała się.
- Z chęcią, ale nie przez jego telefon! No chyba nie chcesz, żeby usłyszał, jakie atrakcje planujesz na wieczór panieński.
~ Uważaj, on lepszy nie będzie na kawalerskim... Już lepiej?
- Tak, dziękuję za troskę. Chyba wszystko poukładałam - zabolało to, że okłamuję swoją przyszłą bratową. Ale musiałam. Oby do ich ślubu wszystko było dobrze...
~ To dobrze ~ na chwilę zamilkła. ~ O, już wrócił.
~ Dominisia ~ wywróciłam oczami. Jego głos wyrażał ulgę. ~ Jak dobrze, że wróciłaś.
- Wiem. Jutro do Was przyjadę, wtedy pogadamy. Chciałam dać znać, że jeszcze żyję.


ten to od zawsze taki złakniony miłości, haha XD
spokojnie jeszcze, co nie? za spokojnie... chyba muszę namieszać :|

5 komentarzy:

  1. Ja co dam! XD mi pasuje! XD
    Cudowny ❤
    Czekam na kolejny <3
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś za spokojnie jak na Cb :p ślub nidługo no no ^^ czekam na kolejny, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Już niedługo ślub! To lubię! :D
    Ale Ty jak zwykle wolisz namieszać specjalnie przed ślubem.. :o
    A co jeśli do tego ślubu nie dojdzie? Tfu. Ma dojść amen.
    Rozdział świetny i czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ślub shdhsdg na to czekałam!!♥ i nic nie mieszaj ;-; ale znając ciebie w dzień ślubu coś popsujesz, Ehh ;-;
    supi rozdział ofc i czekam na kolejny!!<3

    OdpowiedzUsuń
  5. hej, ja ty jestem i czytam, tak jak wszędzie, ale czasu nie mam i przepraszam za to :((
    nie waż mi się psuć, bo się obrażę i będzie XD czekam na kolejny i ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń