Trochę się niepokoiłam, opuszczając Stuttgart. Carlo kazał mi zluzować, wiedział, że Domi i Ivan są dorosłymi ludźmi. A Johannes oczywiście go popierał. Czy oni oboje byli świadomi tego, że ich połączenie stanowi niesamowitą mieszankę wybuchową? Nigdy nie wiadomo, co ich strzeli - czy będą zaraz się bzykać, czy się pozabijają tym, co dostanie im się w ręce. Ale wiedziałam jedno - oboje coś do siebie czuli i to nie było nic negatywnego. Przecież to było widać jak na dłoni!
- Mia - westchnął Jo, wyrywając mnie z zamyślenia. Z początku nie reagowałam, więc dla zwiększenia mojej uwagi jego osobą schwycił mnie za ramię i lekko nim potrząsnął. - Nie wylecieliśmy do Katalonii po to, abyś przeżywała to, co się dzieje w Niemczech.
Wzniosłam oczy ku niebu. No ale... Miał rację. Jesteśmy tu po to, aby odpocząć. W sumie to jednak nie. Tylko ja tu jestem po to, aby odpocząć. Pan Gwiazda,znaczy się Danju, ma w planach nagrać tu ujęcia potrzebne do klipów do Stoned ohne Grund*, jego płyty.
- Wiem - mruknęłam, przenosząc na niego wzrok. Posłał w moją stronę mój ulubiony uśmiech, za który jestem w stanie wybaczyć mu wszystkie grzechy tego świata.
- Więc dlaczego?...
- Błagam Cię, też nie zastanawiasz się, czy oni tymczasem się nie zabijają?
- Dobrze wiesz, że Domi jest w Memmingen, a Ivan w Turcji.
...O tym to nie pomyślałam. Więc opcja o pieprzeniu się w moim mieszkaniu całkowicie odpadła. W jego także. To zabijanie też. Więc co mi pozostało?
- Dobra, wyluzuję się - ostatecznie spasowałam.
- Na tę odpowiedź to ja czekałem - zabłysnął ząbkami, po czym cmoknął mnie łapczywie w usta.
Sobotnie popołudnie i wieczór spędziliśmy na Costa Brava. Siedziałam na piasku, a Johannes wraz z Carlo i całą ekipą z Chimperator wykonywali ujęcia ze skał. Woda co i rusz podpływała mi do stóp, trochę też mocząc materiał białej sukienki, jaką wówczas miałam na sobie. Wdychałam morskie powietrze, słuchając dźwięków morza i nadmorskich zwierząt. Trafiliśmy w...dość odludne miejsce, gdzie nie było prawie nikogo. Halo, to Costa Brava, jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych! Przecież to niemożliwe, aby było prawie że opustoszałe...
Ale z drugiej strony potrzebowałam wyciszenia. I odpoczynku od ogólnego zgiełku, także od jednej z najbliższych mi osób, która stanowczo potrzebowała kogoś,, kto ubarwi jej życie. A Ivan...wręcz do niej pasował, co przecież próbowała zaprzeczyć! Tak się broniła, jak jakaś cnotka... A każdy dobrze wie, jak się skończyło. Kneza idealnie trafiał w jej gusta, chociaż nie chciała się do tego przyznać. Zawirował nią, tak samo jak ona nim. W sumie to...tak po prawdzie to sama go na nią nakręciłam, dużo o niej opowiadając. Kiedyś całkiem przypadkiem napomknął, czy nie dałabym mu numeru do mojej, jak to określił, 'bombowej towarzyszki'.
Może mam jakiś dar, że potrafię dopasowywać do siebie ludzi?... Jo także podpasowałam. Biedaczysko oszalało na moim punkcie! I to minął od tego ponad rok... A on nadal zachowuje się, jakbyśmy dopiero ze sobą zaczynali.
Uśmiechnęłam się sama do siebie, zamykając oczy. W głowie widziałam nasze początki, poznanie się... Ten klimat dodatkowo mi pomagał. Poprzednie wakacje zdecydowanie były moimi najlepszymi.
Wyobraźnią zawędrowałam daleko, gdy...mój telefon i świat rzeczywisty dały o sobie znać. Naprawdę? Nawet teraz nie potraficie dać mi spokoju? Teraz, kiedy jestem na urlopie?
Domi: Mia, gdzie mieszka Ivan?
Westchnęłam ciężko, odczytując tę wiadomość. Uh, czy ja serio robię za spis ludności, czy co?
ja: Duisburger Str 18. A po co Ci to do wiadomości, skoro tam już byłaś? - leniwie wystukałam na klawiaturze. No właśnie? Przecież spędziła tam tydzień...no jak mogła nie wiedzieć?
Po kolejnej wiadomości od przyjaciółki wiedziałam już jedno. Myślami była wtedy w chwili, kiedy w końcu wylądują w łóżku. To, co robili po koncercie... Moja obecność uchroniła ich przed konsumpcją ich związku!
Domi: ...czy Ty myślisz, ze skupiałam się wtedy na adresie? - po tym już miałam potwierdzenie moich wszelkich myśli. Po raz kolejny się sprawdziłam!
ja: No okej, nie wnikam.
Musiała być naprawdę blisko, bowiem żadnej kolejnej wiadomości nie otrzymałam. Teraz pewnie... Nie, dobra, wystarczy tego myślenia o nich. Jestem w Barcelonie, a oni w Norymberdze. Jestem na urlopie, a oni...w łóżku. Albo gdzie tam ich Najwyższy pośle.
Wrzuciłam telefon do torebki i znów wróciłam do chillowania. Znów się wyłączyłam, a moja wyobraźnia wróciła do wspomnień sprzed roku. To była taka...obustronna miłość od pierwszego wejrzenia. Ten głos... Ma swoją specyfikę, która potwornie przyciąga. No i mnie przyciągnęła. Nie musieliśmy długo czekać, szybko staliśmy się parą. A jego koncerty i wyjazdy... Powodują, że to, co jest między nami, nabiera innego wymiaru. Czasem nie widzimy się przez góra kilka dni, a za kolejnym razem... Nawet trzy-cztery tygodnie! Kiedy wraca... Oh, dzieją się niestworzone rzeczy.
Poczułam, jak ktoś zasłania mi oczy. Dobre sobie, przecież i tak nic nie widziałam.
- Zgadnij, kto teraz ma cały wieczór wolny... No i ta plaża taka pusta... - wymruczał mi do ucha. Nie widziałam tego, ale byłam świadoma chytrego uśmieszka na jego mordce. Szczerze? U mnie też się pojawił taki grymas.
Zmieniłam pozycję, obracając się do niego przodem. Przysiadłam na swoich nogach, będąc prawie z nim równa. Jego dłonie nadal znajdowały się na moim ciele, powodując przyjemne dreszcze.
- A Chimperator? - spojrzałam na niego, kiedy ten schwycił w swoje dłonie moją twarz. Trącił mój nos swoim, po czym namiętnie pocałował.
- Oj tam oni - prychnął cicho. - Woda taka ciepła... A Twoje ciuchy są bardzo mokre... - jego ton z powrotem stał się kuszący. Przygryzł mi płatek ucha, przesuwając dłońmi po moim tułowiu. Jakby dla potwierdzenia swoich słów ścisnął wilgotny materiał.
- Mówił Ci ktoś kiedyś, że jesteś niewyżytą bestią?
Zaśmiał się złowieszczo, oblizując wargi. Jego oczy płonęły wręcz żywym ogniem, który...któy mnie nakręcał. Niesamowicie.
- Chcę Cię uświadomić, że wcale lepsza nie jesteś, skarbie - zanurkował w mojej szyi, lekko ją przygryzając.
*(pl) Zjarany bez powodu - album Danju, znanego wcześniej jako DaJuan, wydany 8 kweitnia 2016 roku, tu trochę przesunęłam w czasie XDDD pomyślałam, jak już napisałam ten rozdział :D
wyskoczyłam z czymś tak...trochę innym :D Normalnie pojawiłaby się 18., która rozjaśniłaby jedną kwestię i przybliżyła nas do tego, na co wszystkie czekamy - na chwilę, kiedy zacznę "mieszać" (bo to nie będzie mieszanie, lel) XDDD

Hmmm... Co by tu napisać? No serio nie wiem haha :D
OdpowiedzUsuńRozdział niesamowity <3
Niewyżyta bestia xDDDDD
Oni są cudowni *.*
Czekam na kolejny ;*
No nie, tego się nie spodziewałam :D ale rozdział super :D takie mieszanie może być ale nie inne !
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny, pozdrawiam ;*
aaa no co tu duzo mowic, oni sa tacy dsjhdj♥
OdpowiedzUsuńJakie mieszanie? Mam nadzieje ze w slusznej sprawie tylko...:D
czekam nn <3
Najcudowniejsze no ❤❤❤❤ *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny <3
Buziaki ;*
dawno mnie tu nie było, a tu takie rzeczy :D
OdpowiedzUsuńrozdział boski i to " Woda taka ciepła... A Twoje ciuchy są bardzo mokre... " mnie rozśmieszyło, chociaż chyba nie powinno XD
ale wiadomo, śmieję się z różnych rzeczy :D
czekam na kolejny i lecę dalej nadrabiać, buziaki :*
OMG co żeś tu napisała, to mi się w głowie nie mieści że z Ciebie lub Ivanka taki świntuszek! XD Ale rozdział mi się podoba bardzo! :D No dobra mieszaj, tak bylebyś tylko odmieszała potem XD
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny! :* Buziaki! :3